Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powojnik "Gabriel Narutowicz". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powojnik "Gabriel Narutowicz". Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2018

JESIENNIE.....................

Witam Was kwiatuszkiem powojnika, który wczoraj ukazał się moim oczom😍😍😍😍

Cudowna, ciepła jesień trwa, a ja się cieszę, że mogę jeszcze trochę popracować w ogrodzie. Pracy jak zwykle jest mnóstwo. Nieustannie grabię liście, te zdrowe na kompost, a chore do worków. Część zdrowych liści użyję do okrycia gleby wszak nie lubi być "goła".
I tutaj bardzo przydałaby się słoma. Niestety nie mam jej. Trzeba również uprzątnąć pędy pomidorów, a te porosły w tym roku bardzo okazale. Ładuję więc worek za workiem. Udało nam się posadzić maliny i zasilić (podsypać) kompostem szparagi. Robię tak od lat jak zdążę. Lepiej plonują. Widać je na fotce.
Kompost jednocześnie ochrania je przed mrozem.
















Mój M. wykonał pierwszy krok w uporządkowaniu najbardziej lubianego przeze mnie miejsca w ogrodzie. Panuje tam mocny nieład. Będzie mnóstwo pracy, by było w tym zakątku przyjemnie. Oj potrwa to jeszcze, potrwa.Ten pierwszy krok, to schody, by łatwiej można było wejść na planowaną,a dziś prowizoryczną ścieżkę.
Trzeba je jeszcze trochę uładzić. Zamysł jest jednak taki, by wyglądały na stare i zniszczone, a w przyszłości zaprosimy tam mech.
Wiosną przybędą barierki, a tuż przy schodach roślinki. Ziemia jest tam właściwie nijaka z gliną więc pomyślałam o konwaliach. Będzie tam kiedyś ławeczka do "dumania" więc zapach konwalii wiosną umilałby spędzany na niej czas. A teraz resztki kolorów jesieni w ogrodzie


Myślę, że to ostatnie różyczki w tym roku. Nigdy nie kwitły tak długo.

Nagietki - trzecia zmiana.
Ostatni i już biedniutki  krzaczek aksamitek.
 Pięknie wybarwia się azalia i borówka amerykańska.
 Zajadamy się bardzo smaczną rzodkiewką i podskubujemy młode listeczki sałaty, a rukola rośnie w wielu zakątkach. To jest dopiero warzywo. Mamy już w tym roku trzecie pokolenie tej wspaniałej roślinki.
Wszystko rośnie pod bacznym okiem gospodarza i gospodyni terenu😃😃
Dziękując Wam za poświęcony czas, Wasze wizyty i komentarze dedykuję kwitnące jeszcze pelargonie😍😍😍


piątek, 23 czerwca 2017

JADŁAM LEBIODĘ..........................

Plewieniu nie ma końca. Postanowiłam rozpocząć swój dzień pracy od wyplewienia ogórków. Nie odwiedzałam ich ostatnio, bo wydawało mi się, że chwasty jakoś je omijają. Jakie było moje zdziwienie kiedy po wcześniejszych deszczach ujrzałam taki oto obrazek:
Bardzo zdziwił mnie fakt, że oczom moim ukazała się lebioda. Nie rosła wcześniej w naszym ogrodzie. Jeżeli już, to bardzo sporadycznie i w zupełnie innej jego części. Przypomniała mi się wówczas moja Mamcia, która jadła ją z taką przyjemnością. Zawsze były to młode listki takie świeże, jędrne.Zbierałam ją według wskazówek lecz nigdy nie jadłam. Nie lubiłam zapachu przy jej sparzaniu. Jakbym mogła wyrzucić ten skarb. A niech tam spróbuję "dla Mamci". Od czego w końcu jest internet. Poczytałam i uznałam, że warto.
Tak było dwa tygodnie temu.
Czyż ona nie kusi???

Przyrządzając ją rozmyślałam o poprzednich pokoleniach. Posiadano taką ogromną wiedzę o ziołach, jadalnych "chwastach". Nie wiem czy zrywając tylko młodą lebiodę, która ma mniej szkodliwych substancji i parząc ją moja Mamcia wiedziała, że ją w ten sposób ich pozbawia ?? czy tylko robiła tak, bo obserwowała swoją mamę. Tego nigdy się już nie dowiem, bo nie zapytałam. Wiem jednak,  że ze względu na Jej pamięć lebioda zagościła i będzie gościć na naszym stole. Zapewniam Was, że potrawy z niej są smaczne. Żałuję, że nie wykonałam fotek.
A teraz kilka fotek z ogrodu:
Szałwia w pełni kwitnienia
                                                                  Trzykrotka ogrodowa
Moje ulubione dostojne królowe.
Same wybierają sobie miejsca w ogrodzie. Nie zawsze tam, gdzie chciałabym. Szanuję jednak ich wybór, a one odwdzięczają się kwieciem.





I moje powojniki. Jeden kwitnie u góry, a drugi na dole :):):):)
I kompozycje, które stworzyły się same, a ja im w tym nie przeszkadzałam:
 
 
Pięknie zakwitły ulubione piwonie




Tojeść kropkowana
















I kilka kolorowych goździków dla Was za wytrwałość:):):):)


Wśród Obserwatorów serdecznie witam Agnieszkę. Jest mi bardzo miło i proszę rozgość się na dłużej. Wszystkim Wam goszczącym w moich skromnych progach serdecznie dziękuję za poświęcony czas. Życzę wspaniałych, pogodnych wakacyjnych chwil😍😍😍😍😍😍😍😍


niedziela, 26 czerwca 2016

ZOSTAŁAM OBDAROWANA..................

.............. przez naszą blogową koleżankę Lucynę z bloga Romans z szydełkiem.
Lucyna postanowiła nagrodzić osoby, które najczęściej komentowały. Nagrodą za największą ilość komentarzy była śliczna chusteczka ozdobiona szydełkową koronką, którą sama  wykonała. Dziękuję Lucynko. Warto odwiedzić bloga. Autorka pokazuje wiele pięknych prac wykonanych własnoręcznie oraz dzieli się schematami wyszukanymi w internecie. A oto mój prezent. Piękny prawda?
A teraz kilka fotek mojego letniego ogrodu:
Bratki przekwitły. Posadziłam goździki, które cudnie pachną i umilają mi odpoczynek. Oby kwitły jak najdłużej.
Przedłużyłam nieco mój kącik, ale zabrakło szyszek. Muszę udać się do lasu.










Zakwitły moje nieduże jeszcze róże. Nie wiem czy na mojej ubogiej glebie będą ładniejsze. Ale cieszę się tym co mam.
Niestety piwonia już przekwitła.
Była cudna i szkoda, że nie ma już tego cudownego zapachu, który witał mnie każdego ranka.









Mam dwa powojniki. Jeden z nich "Gabriel Narutowicz" już zakwitł, a drugi pnie się ku górze.
Nie wiem kiedy zakwitnie.










Tojeść kropkowana.
Lubię ten żółty akcent w ogrodzie.


Cudnie pachnący goździk ma się
dobrze. Oby tak dalej.












Miałam tak wiele lilii. Niestety nornica na pocieszenie pozostawiła mi tylko dwie. Jedna z nich już zakwitła.











Przymiotno. Trochę się rozpierzchły łodygi. Muszę wymyślić jakieś podpórki.











Pięknie rozrósł się rdest pokrewny.
Zakwitł pierwszy liliowiec. Zakupiłam kilka nowych sadzonek w firmie Florexpol. Niestety nie polecam tam zakupów. Wszystkie sadzonki były tak marne, że tylko kilka z nich rośnie.








Zakwitły nagietki. Czy jest jeszcze ktoś kto je lubi tak jak ja. W naszym ogrodzie wyszukane kwiaty nie mogą
pięknie rosnąć. Wysiewam te, które radzą sobie w trudnych warunkach, a one mnie nie zawodzą.





Zawsze łączę je z warzywami gdyż  podobnie jak aksamitka, jest on skuteczną bronią naturalną przeciwko
groźnym nicieniom. Niestety nasiona 
aksamitek nie powschodziły.
Mam tylko kilka roślinek, a szkoda, bo bardzo je lubię. Jeżeli już wzejdą, są niezawodne.
Serdecznie witam moją nową obserwatorkę Gosię. Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze. Do następnego spotkania. Życzę wielu słonecznych dni:):):):):)