Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pęcherznica kalinolistna "Luteus"trzmielina oskrzydlona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pęcherznica kalinolistna "Luteus"trzmielina oskrzydlona. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2017

OGRÓD TO.......................

...........czy zagospodarowany ugór? nie znam odpowiedzi.  Kilkanaście lat temu oglądałam program w telewizji o dwójce emerytów z Anglii, którzy z ogromną pasją i przy pomocy swych synów pięknie zagospodarowali nieużytek, który powstał po wysypisku śmieci. Nie pamiętam ile lat to trwało, ale efekt był zachwycający. W pobliżu domu, w którym mieszkamy były wówczas takie szpecące nieużytki. Pełno wysokiej trawy, chwastów, powysychanych nieznanych mi krzewów itp. Okropnie. Nie mogłam na to patrzeć, a nikt się nie kwapił, by to zmienić. Ziemia gminna niczyja, bardzo słaba, najgorsza klasa bonitacyjna. Pomyślałam, że można byłoby to zmienić. Ale niestety nie byliśmy właścicielami i nawet nie przyszło mi do głowy, że kiedyś włożę tyle pracy , by zagospodarować powyższe. Minęło kilkanaście lat i nieużytek w małej części już zagospodarowany przez nas stał się naszą własnością. Zaczęła się syzyfowa niekończąca się praca.

Ogrodziliśmy toto, by jak dotąd nie traktowano tego ugoru jak własności gminnej. Postanowiliśmy, że na pierwszy ogień posadzimy bardzo mało wymagające drzewka i krzewy.
A, że była to jesień i można przesadzać, co się da, wyruszyliśmy wiedzeni sentymentem do miejscowości mojego dzieciństwa.
Przywieźliśmy zdobycze rosnące obok domu, w którym kiedyś mieszkałam. Czeremcha, którą muszę nieustannie przycinać, sosny, które również formuję. Niestety przetrwały tylko dwie. Po uzupełnieniu kaliną i świerkiem oraz niewielką jodłą kaukaską po czterech latach wygląda tak jak na fotce powyżej wykonanej późną wiosną.
A tutaj strona druga. Posadziliśmy tam w większości krzewy, które otrzymaliśmy w prezencie od bliskich nam osób. O nie dbam szczególnie lecz nie zawsze wychodzi biorąc pod uwagę jakość naszej gleby i szkodników, które u nas są szczególnie uporczywe.

Niestety bardzo odporna pęcherznica Luteus nie przetrwała.
Dziwne gdyż te krzewy prawie nie chorują. Teraz rośnie tam barbula, którą sukcesywnie podjada nasz
"sprzymierzeniec" nornica. Jeszcze żyje, ale jak długo?
Podobnie stało się z azalią i pierisem, które widoczne są na fotce. Już niestety ich tam nie ma.
Muszę coś wymyślić na wiosnę.
Posadziliśmy wrzosy w naszym "kąciku leśnym", ale nie wykonałam fotek jak kwitły tak się miały wiosną
po przycięciu.


Kocham trzmieliny, a to pierwsza jaką zakupiliśmy.
Mamy jeszcze kilka odmian, ale
pokażę je w innych postach.
I to byłby przedogródek, który zakończony jest rzędem posadzonych przed laty sosen, świerków i czeremchy, która sama się zasiała, a teraz rośnie jak na drożdżach przez nikogo niekontrolowana.



Fragmenty warzywnika i rabatek kwiatowych pokazywałam niejednokrotnie więc je pominę.
Pokazuję tylko poszczególne fragmenty ogrodu ponieważ nie chciałabym, by widniejące na moich fotkach domy sąsiadów bez ich pozwolenia znalazły się w internecie. Niestety jak fotografuję ciągle wchodzą mi w kadr. Marny ze mnie fotograf. A fotki poniżej ukazują nietknięte naszymi rękoma miejsce, które lubię najbardziej. Żyje samo sobie. Mam nadzieję dotrzeć tam kiedyś i trochę pozmieniać. Tam wśród tych kilku drzew i przy śpiewie ptaków chciałabym mieć swą ławeczkę do czytania i dumania. 
Sama natura.
Rządzi się swoimi prawami.



















Rośnie tam nie wiem jak długo.
Dla mnie od zawsze, dzika grusza.
I wiśnia wonna. Nie wiedziałam co to za drzewo. Pomogła mi rozpoznać je nasza blogowa koleżanka  AnikaIC
Podobnie jak grusza rośnie tam od zawsze. Nie wiedziałam, że jej owoce są jadalne.

Kwiaty rozsiewają cudną woń na cały ogród.

I jak tu oprzeć się, by nie przycupnąć, by poczytać i podumać.
Proszę zobaczyć ile tam mojego skarbu mniszka, robię z niego miód i syrop. Jest tam jeszcze wiele innego dobra, z którego pijam herbatki.




Zamierzałam zakończyć tym zdjęciem, by każdy poczuł już zbliżającą się wiosnę.
Ja osobiście czekam z utęsknieniem, kiedy zobaczę te pachnące i cudnie wyglądające kwiaty.
"ogród to czy zagospodarowany ugór"?
Dziękuję, że mnie odwiedzacie, komentujecie. Utwierdzacie mnie w tym, że moja pisanina ma sens.