Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebulica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebulica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2024

MIJA KOLEJNY MARZEC..................

WITAM Was wszystkich serdecznie i już spieszę z usprawiedliwieniem, że nie widać było mojej obecności na Waszych blogach. Oczywiście czytałam wszystkie Wasze posty lecz rzadko komentowałam.

Powodem mojej absencji był nadmiar obowiązków, których w żaden sposób nie jestem w stanie ogarnąć!!! przecież jestem na emeryturze :):):). Mam cały dzień dla siebie i Męża, a jednak tak jest. Brak sił niestety mocno daje się we znaki. Ogród prosi o litość, bo wiosna przyszła zbyt szybko. Dom trzeba ogarnąć i nakarmić nas dwoje:):). I moje pasje. Trzeba ustawić priorytety, by kosztem domu, ogrodu coś od siebie dać innym. Postanowiłam w tym roku wykonać pisanki i kilka serwetek  w celach charytatywnych. Niestety nie wykonałam zdjęć swoim pracom, które oddałam na kiermasz. Kiermasz odbył się wczoraj. Wybaczcie, ale posiłkuję się zdjęciami z lat poprzednich, bo pisanki i kilka serwetek są u mnie powtarzalne. Idą do ludzi, a ja dorabiam nowe, dziękując Najwyższemu, że mogę je zrobić.

Tymczasem wiosna zawładnęła już dosyć mocno ogrodem, a ja jak zwykle jestem w lesie. Wyjrzę z niego? nie wiem. Trochę prac już poczynionych. Róże, hortensje, wrzosy i część iglaków przycięłam. Trawami zajął się mój dzielny pomocnik w niedoli, bo moja dłoń nie radzi sobie z trawami.

Wreszcie zrobiłam porządek z jeżyną bezkolcową, która jak dotychczas nie bardzo się popisała z owocowaniem. Dostała więc ostatnią szansę.








Truskawki zaopiekowane, oczyszczone z resztek pozimowych, dokarmione i pokryte ściółką ze słomy. Słomę otrzymaliśmy w darze:):) Zaplotłam płotek, by słoma nie hasała po ogrodzie. Na zdjęciu widoczna jest rabatka z maliną czarną i  podsadzonymi wokół niej truskawkami. Tę rabatę również już zakończyłam, a mąż zabezpieczył ją od "niby trawnika" bloczkami z granitu, by słomę utrzymać w ryzach. Ukończyłam też opiekę nad malinami. Na rabatach widocznych na zdjęciu są jeszcze w bałaganie pozimowym, ale o tym w kolejnych postach. Zastosowałam tam mój prywatny eksperyment:):)
Teraz trochę wiosennych kolorków:



To jest taka moja próba i chęć posiadania całego łanu żonkili, narcyzów i szafirków w tym zakątku, który wita nas u wejścia do ogrodu. Ponieważ było tam bardzo ubogie podłoże przez dwa lata tworzyłam "swoją" permakulturę, wyrzucając tam chwasty mające trafić na kompost, wcześniej skoszoną trawę. Na zimę cały ten bałagan przykryły liście i stworzyła się lepsza struktura. Pilotażowo, jesienią wysadziłam kilka kępek żonkili i szafirków. Jak widać żonkilom nie jest tam źle, a szafirki zaczynają już kwitnienie. Ja widzę tam oczami wyobraźni łan żółto-niebieski. Czy Wy też to widzicie??? Czas pokaże czy to się spełni. Chęci to nie wszystko.





Cudownie zakwitła, wiedziona kilkoma ciepłymi dniami z wysoką temperaturą, nasza "karmicielka". Jaki tam był ruch uwijających się owadów. Cieszyły się nieustannie przez kilka dni, a my razem z nimi. To ona daje nam (jak nie dopadnie jej przymrozek)wspaniałe śliweczki, którymi dzielimy się z innymi. Kompot, dżem smakują wybornie. Jeden raz robiliśmy nawet nalewkę. Cudnie pachniała śliwkami. Niestety po kilku dniach radości naszej i owadów, nadszedł przymrozek. Najbardziej nielubiane przez nas zjawisko w tym okresie. Kwiatki trochę przymroziło i zrobiły się brązowe. Owoce są pod znakiem zapytania:(

I tym żółtym, słonecznym akcentem zakończę moje wypociny:):):) dziękując Wam jednocześnie za odwiedziny, budujące komentarze. Powodują, że myślę, iż to, co robię ma sens. Witam kolejnego Obserwatora. Jest mi bardzo miło, że poświęcasz dla mnie swój jakże cenny czas:):):) Nie wiem, co przyniesie nam życie ale ja już dziś życzę Wam na nadchodzące Święta Wielkanocne:
Radości, która dostrzega piękno małych rzeczy. Nadziei, która nie gaśnie, kiedy marzenia wydają się być dalekie. Pokoju, który koi, kiedy wszystko wydaje się zbyt trudne. Wiary, która daje oparcie, kiedy bezradność przeraża. Tego oraz o wiele więcej  dobrego …. życzę całym sercem💖                                                                                 
                                         

sobota, 2 kwietnia 2022

A BYŁO JUŻ TAK CIEPŁO................................

W naszym regionie na krótki czas zagościło słoneczko i niemalże letnie temperatury. Jednak ja, osoba, dla której "szklanka jest do połowy pusta" miałam do tego duży dystans. Z poprzednich doświadczeń wiem, że kwiecień potrafi zaskoczyć. 

Z pewnością na te temperatury zareagowały moje kalie, które pokazały listki, a teraz kwiaty. Kiedy pojawiły się solidne przymrozki przeniosłam donice na korytarz, by ochronić je przed przemarznięciem. Pewnie poczuły nadejście wiosny. 
Wolałabym jednak, by jeszcze smacznie spały. Kiedy kwitną w czasie, w którym powinny to robić, nie są tak "wybiegnięte". Donice z sadzonkami dostałam jesienią, ale widziałam jak kwitły u koleżanki, od której je dostałam. Wyglądały cudnie.

W dni pełne słońca i ciepła ruszyłam więc i ja do ogrodowych obowiązków. Na pierwszy ogień namiot foliowy.
Jak widać pozostała resztka szpinaku, wysianego jesienią. Korzystaliśmy z niego niemalże całą zimę oraz pietruszka naciowa, wysiana w tym samym czasie. Polecam! Gdy zima jest łagodna zielone listki są dostępne przez całą zimę. Widać też bratki i róże, które nie zostały jeszcze wysadzone, bo temperatury, które u nas goszczą teraz nie pozwoliły mi na to. Posiałam rzodkiewkę, sałatę, szpinak, koperek i rukolę. Widać już pojedyncze siewki rzodkiewek.
Zadbałam też o truskawki posadzone jesienią w podwyższonej grządce. Mój M. wyciął i rozdrobnił trawy ozdobne. Uznałam, że warto, by nimi wyściółkować rośliny. Zabrakło nieco na truskawki. Dołożyłam więc pocięte gałązki sosny. Truskawki lubią lekko kwaśny odczyn gleby, więc myślę, że im będzie dobrze. Ściółka ochroni od wiatru i zatrzyma wilgoć. Zobaczymy, czy będą efekty,

Podobnie postąpiłam z czosnkiem. W nowo powstałej wyniesionej rabacie posadziłam cebulę dymkę. Niestety nie zdążyłam wysiać marchwi w drugiej skrzyni. 








Zasiliłam i uporządkowałam szparagi. Taka szkoda, że jest ich coraz mniej. Posadziliśmy je kilkanaście lat temu i jesteśmy zdziwieni, że w ogóle jeszcze coś zbieramy. Kiedyś mogłam obdarować również innych. Trudno. Z pewnością już nie porwiemy się na większą ilość. Jesteśmy młodzi inaczej, a one potrzebują pracy.

Jeszcze moja ukochana piwonia w towarzystwie berberysów. Dbam o nią jak potrafię. Nornice przez zimę zrobiły sobie nory. Zobaczyłam to dopiero jak spulchniałam ziemię wokół. O zgrozo. Była w powietrzu. Oby przetrwała. Zdążyłam przyciąć róże, hortensje, budleję i barbule. Reszta prac czeka na ciepłe dni. Ze względu na moją rękę pracuję godzinę lub w porywach dwie. Musi tak zostać.
Oprócz pracy są jeszcze przyjemności - delektowanie zapachem i kolorami.
Zakwitła nasza ulubiona śliwka, podobno ciemna mirabelka. Jestem pełna obaw, bo jest bardzo zimno, przymrozki, a to nie wróży dobrze dla owoców. Ich smak i przetworów z ich udziałem jest niepowtarzalny, 
Pieris japoński "Debutante"
Dzisiejszy post jest długi. Trochę dzieje się wczesną wiosną. Dziękuję Wam za cierpliwość💗💗
za Waszą nieustanną obecność i komentarze. Życzę spokoju, zdrowia i ciepła w każdym wydaniu💓

sobota, 25 marca 2017

ROBÓTKOWY BAŁAGAN.......................

Jedna z blogowych koleżanek zadała kiedyś pytanie czy potrafimy skupić się na jednej robótce. Ja nie potrafię. Rozpoczynam niemalże jednocześnie kilka prac i jeszcze kilka książek. Oczywiście biorę pod uwagę sezon zimowy, bo pozostałe miesiące zajmuje mi tylko ogród. Robótki idą w kąt. Dziergam wówczas tylko sporadycznie. Ale i ten okres zimowy przeleciał jakoś bez rezultatów. Rozpoczęłam kilka serwetek i obrus i czekają na finał. Może niebawem coś zakończę.
Na razie wygląda to tak:
Obrus, który leży i cierpi już prawie rok. Serwetka do koszyczka, która jakoś nie przypadła mi do gustu, ale szkoda pruć więc kiedyś ukończę.










Ten sam obrus. Trzydzieści pięć elementów już poza mną jeszcze tylko trzydzieści dwa.
O rety!!!!!!!!!!










Tutaj trzy jednocześnie, by się nie zanudzić:):):):):)
Jak ja podziwiam Was wszystkie za pracowitość. Wykonujecie tyle pięknych rzeczy ogromnych rozmiarów i ilości. Kiedy???????????????
A teraz kilka fotek z wiosennego prawie już ogrodu:
Można już poskubać własny szczypiorek.


Mój ulubiony rozchodnik Siebolda
podzieliłam na dwa. Niech rosną.
Bardzo go lubię.









Moim marzeniem jest, by u mnie rosła i zakwitła mój ukochany prezent - piwonia krzewiasta.
Nie wiem czy poradzi sobie u nas.
Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko. Zobaczymy. To jest jej druga wiosna u nas.
Nornica na otarcie łez zostawiła zimowity w jednym już niestety miejscu. A rosło ich tyle. No cóż
ona też musi żyć choć niekiedy bardzo mnie to złości.
I śniedek baldaszkowaty już pokaźnych rozmiarów.
Jest taki wesolutki jak kwitnie.
Nornica poroznosiła cebulki więc rośnie w kilkunastu miejscach.


Zaświeciło słoneczko i po raz pierwszy otworzyły się krokusy






Przyleciały jacyś goście. Myślę, że ten mniejszy to sierpówka. To stały bywalec, ale ten większy to nowy przybysz. Mam nadzieję, że ktoś mi podpowie kim jest ten nowy gość. Widziałam również rudzika ale niestety nie chciał pozować.


Serdecznie witam Nowych Obserwatorów: Izę,  Mariolę,  Kasię Celę, Andrzeja  oraz   Kuro Neko i Olgę. Niestety nie odnalazłam Waszych blogów. Proszę rozgośćcie się. Wszystkim dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam wiosennie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!