Tuż po kalinie pojawiają się przebiśniegi, a ja codziennie cieszę się ich widokiem. Rosną u nas dwa gatunki i jeden z nich jest pełny. Systematycznie przynoszę do domu i cieszę się ich widokiem i zapachem:)
Kolejne cuda natury to różnokolorowe krokusy:
Jest ich dosyć sporo. Nie wszystkie fotografowałam, bo niektóre z nich już kończą kwitnienie. Przyspieszył to przymrozek, który raz się pojawił i wystarczyło. Można je spotkać w całym ogrodzie. Nawet tam, gdzie ich nie sadziłam. Podziemne żyjątka poprzenosiły cebulki gdzie im się podobało.
Rzadko je widać w pełnej krasie, bo słońce pojawia się sporadycznie. Nie robię im wówczas zdjęć, by nie płoszyć spragnionych pokarmu pszczół. Z dala podziwiam ich radość i to mi wystarczy.
Już w lutym zaczęły kwitnąć fiołki rogate. W roku ubiegłym rosły dla towarzystwa pod naszą ulubioną śliwką. Jesienią pojawiły się nowe siewki. Zostawiłam tam cały bałagan i są. Teraz tylko trochę uładzę. dosadzę inny kolor i niech cieszą nasze oczy.
W jednym z bardziej ciepłych i nasłonecznionych miejsc wychylił się już malutki narcyz.
Teraz tylko przyciąć i dokarmić hortensje i zaopiekować podniszczone przez ćmę bukszpany.
Książka na trudny czas i komplet z trudnych czasów. Pasują nawet kolorem. Zdjęcia nie oddają do końca delikatności tej porcelany ale pochmurne dni, które ciągle trwają nie pozwalają takiemu amatorowi jak ja na więcej. Bardzo dziękuję, że przy mnie trwacie. To jest tak ważne w dzisiejszych czasach mieć wokół siebie życzliwych ludzi, którym można powierzyć swoje troski i radości. Życzę pogodnych szczęśliwych dni!!!!!!