Od wielu już lat lipiec jest dla nas trudnym miesiącem. Albo bardzo często pada deszcz lub dla odmiany panuje ogromna susza. W tym roku padło na niekończącą się suszę. Dodatkowo bardzo wysokie temperatury przypalają rośliny. Nie mogę wychodzić do ogrodu więc chwasty królują na rabatach. I właśnie wówczas nachodzą mnie myśli "czy warto było szaleć tak?" Mogłam odpuścić, bo i tak z niektórymi roślinami jestem w punkcie wyjścia czyli ich już nie ma. Nie poradziły sobie mimo podlewania i z powodu chorób. Nie jestem w stanie ogarnąć całości.
Ogród jest duży i mimo, że posiadamy studnię, nie jesteśmy w stanie podlać wszystkiego, dopilnować każdej rośliny, a rośliny to moje zadanie. Szkoda patrzeć jak rośliny cierpią. Wówczas jest mi żal tego trudu i czasu, który mogłam poświęcić na swoje inne zainteresowania. Ale kiedy przychodzę do naszego małego domku i wita mnie moja miłość jest trochę lżej.Róża Wellenspiel tylko ona zakwitła tak bujnie.
A teraz początek miesiąca, kiedy było jeszcze trochę wilgoci.Róże kiepsko przezimowały i równie kiepsko zakwitły. Chyba porwałam się z motyką na księżyc, bo w swojej naiwności myślałam, że mimo tak bardzo złych warunków glebowych, stworzę im dobre siedlisko poprzez wykopanie dużych dołów wypełnionych dobrym podłożem. Dbam o nie, ale już wiem, że nie radzą sobie u nas tak, jak powinny. Jednak każdy ich kwiat bardzo mnie cieszy i pozostaną tak długo, jak wytrwają. Nowych nie przewiduję.Nieustannie kwitną liliowceZawsze pierwszy zakwita mój najbardziej lubiany, bo pochodzi z mojego rodzinnego ogrodu.
Liliowce w tym roku w większości mają dziwne liście. Nie wiem co to jest za choroba, ale nie wyglądają estetycznie z dużymi żółtymi plamami.
Bardzo smaczne ogórki zajadamy do woli. Uprawa na podporach się sprawdza.
Na początku lipca uprzątnęliśmy czosnek i muszę przyznać, że nigdy dotąd nie mieliśmy tak obfitych zbiorów dorodnego, zdrowego czosnku. Zastanawiam się czy wysadzić go jesienią, bo boję się czy powtórne wysadzenie go w naszym ogrodzie nie obniży jego zdrowotności. Ale na to mam jeszcze czas. Cieszę się, że jest i wiemy, co jemy, bo zupełnie jest podobnie jak inne warzywa bez chemii. Wysiałam tam ponownie fasolkę na drugi zbiór, pietruszkę naciową i goździk brodaty. Niestety za wysoka temperatura przeszkodziła wschodom. Nie wiem czy nie trzeba będzie zrobić tego ponownie.
Kolejny wspaniały owoc, którego też nie spotkałam w sprzedaży. Morwa biała. O niej napiszę osobny post, bo dostaliśmy ją w prezencie od ptaków. Obrodziła pięknie. Mieliśmy obawy czy zdołamy coś uszczknąć ptakom, ale pomogła nam w tym rosnąca w naszym ogrodzie ogromna wiśnia wonna, której owoce nieco wcześniej
Pięknie obrodziła borówka amerykańska i teraz właśnie się nią raczymy. To są pierwsze owoce, a poniżej dojrzewają już kolejne wcześniej owocujące odmiany.