Dla tych kwiatków, które bardzo lubimy, bo przypominają nam dzieciństwo i walorów smakowych chcieliśmy mieć je u siebie. Dwa lata temu posadziliśmy w ogrodzie kilka malutkich rządków. Urosły, a jakże. Wprawdzie niewielkie ale zaspokoiliśmy ciekawość czy zechcą u nas gościć.
Taka mała grządka.
W roku 2017 postanowiliśmy posadzić w trzech dużych donicach po zakupionych drzewkach.
Niestety nie wykonałam fotek.
Wyrosły pięknie i jeszcze piękniej zakwitły. Nie było ich wiele bacząc na nasze starania. Okazało się, że powodem był nasz błąd w uprawie.
Idąc za ciosem w tym roku oprócz owych donic posadziliśmy je
również w workach po torfie.
Tak wyglądały pod koniec maja.
W miarę, jak rosły, my odwijaliśmy worek i dosypywaliśmy ziemi.
Aura przestała sprzyjać. Przyszła susza na nasz ogród. Podlewaliśmy je niemalże codziennie.
To już czerwiec. Rosną, my odwijamy worki, dosypujemy ziemi. Ciągle podlewamy. Niestety nie znamy powodu, dlaczego nie zakwitły. Dostaliśmy sadzeniaki od zaufanego rolnika. Bulwy nie były pryskane. Jaka szkoda wszak tak bardzo lubimy te piękne, subtelne kwiaty.
Koniec lipca. Nadmiernie wybujałe pędy zaczęły podsychać i pokładać się na podłoże. Nie wiemy dlaczego tak mocno urosły. Nie są nawożone.
Dostały tylko to, co powinien otrzymać ziemniak przed sadzeniem. Ale jesteśmy ciekawi finału. Czy znowu będzie "klops"?. Mimo częstego podlewania dosyć szybko przyschły. Zdecydowanie za szybko. Myślę, że przypaliło je słoneczko, które bardzo mocno grzało w tym roku.
Nasze ziemniaki rosły w słońcu. Zrobiliśmy więc przyspieszone wykopki i jedliśmy nasze ziemniaki wcześniej niż tego oczekiwaliśmy. Były drobniutkie, ale nasze własne, przez nas hodowane i dlatego smakowały lepiej.
Oto one - wykopki z dwóch worków
Systematycznie opróżnialiśmy worki i ich zawartość była zbliżona-czyli już nie nasz błąd, lecz warunki atmosferyczne, na które nie mamy wpływu.
A tak wyglądały po kąpieli. Niewiele tego i niewielkie, ale my się nie poddamy i spróbujemy ponownie.
Zapewniam wielka to przyjemność trochę poeksperymentować. Pięknie dziękuję za Waszą nieustanną obecność, Wasze komentarze. Jest to dla mnie wielce budujące, że KTOŚ chce czytać moje wywody wszak tyle ciekawych rzeczy można wyczytać w innych jakże interesujących miejscach w internecie. Pozdrawiam cieplutko😍😍😍😍
niedziela, 20 stycznia 2019
środa, 2 stycznia 2019
STARE ODMIANY DRZEW OWOCOWYCH..............
Serdecznie witam w Nowym Roku już 2019 i życzę Wam, by był łaskawy i przyniósł wszystko, co najlepsze.💗💗💗💗
Ogród śpi spokojnym snem, przykryty lekką puchową pierzynką. Nie wiem jak długo, ale dzisiaj przyprószyło.
Śpię i ja, bo chęć na wszelkie prace manualne gdzieś też spokojnie śpi. Czekając więc na wenę, nadrabiam zaległości w czytaniu. Czas, by też napisać coś na blogu😃😃😃
Dosyć często tutaj wracam do lat dzieciństwa, młodości. Tym razem napiszę o drzewach, które otaczały mój rodzinny dom. Było tam wiele różnych drzew owocowych. Najwięcej wiśni, takich innych jak dziś, aromatycznych, słodkich , o ciemnym miąższu. Uczta dla podniebienia.
Ja jednak najbardziej lubiłam tę jedną, jedyną w ogrodzie. Zajadałam się jej soczystymi i bardzo słodkimi owocami. Powiedziano mi, że posadzili ją jeszcze mieszkający tam przed wojną Niemcy. Jest to prawdopodobnie wiśnia "szklanka" więc tak ją nazywałam. Kwitła najpiękniej i dojrzewała najwcześniej. Zawsze pięknie pachniało wokół. I tyle radości dla pszczół naszego sąsiada.
Kiedy opuściłam swój rodzinny dom, zabraliśmy kilka młodych odnóżek i posadziliśmy na ugorze, który obecnie jest naszym ogrodem.
Rok temu dopadło je jakieś choróbsko i myśleliśmy, że trzeba się pożegnać ale przezwyciężyły i wiosną ponownie pięknie zakwitły.
Fotka wykonana w 2016roku, bo wiosną nie zaowocowały niestety.
Kolejnym drzewem owocowym, które zabraliśmy ze sobą są śliwki, najsmaczniejsze ze wszystkich. Tak, to prawda kto u nas raz ich spróbuje dopytuje się o odmianę. Niestety nie umiem odpowiedzieć, bo są potomkami śliw, które posadzili Niemcy. Jeżeli tylko pojawiają się odrosty dzielimy się chętnie - niech trwają i smakują. Nie wiem dlaczego nie wykonałam fotek podczas kwitnienia? mam tylko taki mały fragmencik😃
Rosną w kilku miejscach naszego ogrodu, by trwały. Ostatnio bardzo kochają je mszyce.
Podobnie jak wiśnie "szklanki" nie owocują rokrocznie. Być może to też wina wiosennych przymrozków, bo zakwitają dosyć wcześnie. A teraz już czas pokazać owoce, które tak lubimy.
Tak owocowały w 2010r
Wówczas pojawiły się po raz pierwszy mszyce, które do dziś utrudniają życie nam i śliwom i panoszą się, bo nie stosujemy chemii.
Takie owocowanie się już nie powtórzyło.
Obdarowaliśmy wówczas wielu znajomych, do woli.
Teraz owoców jest już znacznie mniej.
Myślę, że owoce starych odmian drzew owocowych były o wiele bardziej wyraziste. Przynajmniej te, które rosły wokół naszego domu i u naszych sąsiadów. Jabłka, grusze różniły się kolorem, wielkością, kształtem i smakiem. Dziś dzięki biologicznym postępom mam wrażenie, że wszystkie mają podobny smak. A Wy jak myślicie?
Na zakończenie proszę się częstować😃
Fotka nie oddaje w całości ich wyglądu ponieważ wykonana była wieczorem i przez domorosłego fotografa (ja😃) dawno, dawno temu!!!!!!!!!!
Dziękuję, że przy mnie trwacie, poświęcając czas na moje wypociny😃😃😃😃
Ogród śpi spokojnym snem, przykryty lekką puchową pierzynką. Nie wiem jak długo, ale dzisiaj przyprószyło.
Śpię i ja, bo chęć na wszelkie prace manualne gdzieś też spokojnie śpi. Czekając więc na wenę, nadrabiam zaległości w czytaniu. Czas, by też napisać coś na blogu😃😃😃
Dosyć często tutaj wracam do lat dzieciństwa, młodości. Tym razem napiszę o drzewach, które otaczały mój rodzinny dom. Było tam wiele różnych drzew owocowych. Najwięcej wiśni, takich innych jak dziś, aromatycznych, słodkich , o ciemnym miąższu. Uczta dla podniebienia.
Ja jednak najbardziej lubiłam tę jedną, jedyną w ogrodzie. Zajadałam się jej soczystymi i bardzo słodkimi owocami. Powiedziano mi, że posadzili ją jeszcze mieszkający tam przed wojną Niemcy. Jest to prawdopodobnie wiśnia "szklanka" więc tak ją nazywałam. Kwitła najpiękniej i dojrzewała najwcześniej. Zawsze pięknie pachniało wokół. I tyle radości dla pszczół naszego sąsiada.
Kiedy częściowo zagospodarowany nieużytek stał się naszą własnością, stanął tam domek gospodarczy, tuż przy moich ukochanych wiśniach. W ich cieniu piłam kawę odpoczywając, gdy zmęczenie wzięło górę. Dziś robię to rzadziej, bo pojawił się drugi domek.
Nie zawsze owocują. Niekiedy zaszkodzą im wiosenne przymrozki ale zawsze kwitną przepięknie.Rok temu dopadło je jakieś choróbsko i myśleliśmy, że trzeba się pożegnać ale przezwyciężyły i wiosną ponownie pięknie zakwitły.
Fotka wykonana w 2016roku, bo wiosną nie zaowocowały niestety.
Kolejnym drzewem owocowym, które zabraliśmy ze sobą są śliwki, najsmaczniejsze ze wszystkich. Tak, to prawda kto u nas raz ich spróbuje dopytuje się o odmianę. Niestety nie umiem odpowiedzieć, bo są potomkami śliw, które posadzili Niemcy. Jeżeli tylko pojawiają się odrosty dzielimy się chętnie - niech trwają i smakują. Nie wiem dlaczego nie wykonałam fotek podczas kwitnienia? mam tylko taki mały fragmencik😃
Rosną w kilku miejscach naszego ogrodu, by trwały. Ostatnio bardzo kochają je mszyce.
Podobnie jak wiśnie "szklanki" nie owocują rokrocznie. Być może to też wina wiosennych przymrozków, bo zakwitają dosyć wcześnie. A teraz już czas pokazać owoce, które tak lubimy.
Tak owocowały w 2010r
Wówczas pojawiły się po raz pierwszy mszyce, które do dziś utrudniają życie nam i śliwom i panoszą się, bo nie stosujemy chemii.
Takie owocowanie się już nie powtórzyło.
Obdarowaliśmy wówczas wielu znajomych, do woli.
Teraz owoców jest już znacznie mniej.
Myślę, że owoce starych odmian drzew owocowych były o wiele bardziej wyraziste. Przynajmniej te, które rosły wokół naszego domu i u naszych sąsiadów. Jabłka, grusze różniły się kolorem, wielkością, kształtem i smakiem. Dziś dzięki biologicznym postępom mam wrażenie, że wszystkie mają podobny smak. A Wy jak myślicie?
Na zakończenie proszę się częstować😃
Fotka nie oddaje w całości ich wyglądu ponieważ wykonana była wieczorem i przez domorosłego fotografa (ja😃) dawno, dawno temu!!!!!!!!!!
Dziękuję, że przy mnie trwacie, poświęcając czas na moje wypociny😃😃😃😃
czwartek, 27 grudnia 2018
PADŁAM OFIARĄ OSZUSTÓW.......
Piszę tego posta ku przestrodze. Nie chciałam tego robić przed świętami, by nie psuć Wam świątecznej atmosfery. Również dlatego, że komputer odebrałam dopiero w sobotę. Zawsze wydawało mi się, że jestem przesadnie ostrożna w internecie. Jednak oszustom z łatwością udało się mnie oszukać. Moja córka złożyła zamówienie w jednym ze sklepów internetowych (bardzo rzetelny). Do odbioru wskazała nasz adres. Przekazała mi informację, by przy odbiorze sprawdzić przesyłkę w obecności kuriera, czy nic nie uległo zniszczeniu gdyż wewnątrz było szkło. Tak napisano Jej w e-mailu. Kiedy na mojej poczcie elektronicznej pojawiła się informacja, że kurier nie mógł dostarczyć przesyłki otworzyłam wiadomość bez żadnych podejrzeń. W dalszej treści napisano, by sprawdzić zawartość. Wszystko się zgadzało. Ja w swojej naiwności kliknęłam w załącznik ale treść była napisana w języku angielskim. Szybko zamknęłam wiadomość i dzwoniąc do córki dowiedziałam się iż naszym kurierem miał być Pocztex, a nie jak w e-mailu DHL. Sprawdziłam na stronie DHL (niestety po fakcie), że pod ich firmę podszywają się oszuści, by wyłudzić dane. Posuwają się nawet do instalacji programu szpiegującego. Ja oczywiście niczego nie instalowałam, ale to, że otworzyłam załącznik mogło być równoznaczne. No i klops. Nigdzie nie mogłam się zalogować, a informatycy zajęci przed świętami więc komputer odebrałam z opóźnieniem. Odwiedzałam oczywiście Wasze blogi, ale nie mogłam dodawać komentarzy. W większości na Waszych blogach nie udało się dodać komentarza jako anonimowy. Na koniec proszę bądźcie czujni, by nie paść ofiarą oszustów tak jak ja. Serdecznie Was pozdrawiam:):):)
sobota, 22 grudnia 2018
ŻYCZENIA.......................
A gdy zabłyśnie gwiazda
W błękitnej dalekości.
Będziemy z sobą dzielić
Opłatek - Chleb Miłości.
A łamiąc okruch biały,
Wśród nocy świętej ciszy
Niechaj się serca nasze
Jak dzwony rozkołyszą.
Niechaj zamilkną swary,
Zawiści, ludzkie złości.
Noc święta, wigilijna....
Dzielmy - CHLEB MIŁOŚCI
Życzę Wam, by magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniosła spokój i radość. Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem💗💗💗💗💗
W błękitnej dalekości.
Będziemy z sobą dzielić
Opłatek - Chleb Miłości.
A łamiąc okruch biały,
Wśród nocy świętej ciszy
Niechaj się serca nasze
Jak dzwony rozkołyszą.
Niechaj zamilkną swary,
Zawiści, ludzkie złości.
Noc święta, wigilijna....
Dzielmy - CHLEB MIŁOŚCI
Życzę Wam, by magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniosła spokój i radość. Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem💗💗💗💗💗
czwartek, 6 grudnia 2018
OSTROŻEŃ I MOJA Z NIM PRZYGODA............
Każda z Was pokazuje piękne dekoracje wykonane przez siebie i innych. Jak miło pocieszyć oczy. Ja jednak w tym roku nie wykonałam takowych. Brak czasu, weny. Kilka gwiazdeczek i to wszystko. Wystarczy na takie małe królestwo w jakim przyszło nam mieszkać. Moje serce zdominował ogród.
Pisałam wielokrotnie, że kocham rośliny wszelakie. Ozdobne i mniej ozdobne, pożyteczne i mniej pożyteczne. Mniej kocham jedynie uporczywe, które uprzykrzają moje życie. Muszę z nimi ciągle walczyć, co powoduje brak czasu na wiele przyjemnych zajęć, które mogłabym w tym czasie robić, nie są mile widziane w naszym ogrodzie. Może Was zdziwi, że na własne życzenie zaprosiłam do ogrodu "chwast" - ostrożeń polny
Właściwie to wprosił się sam. Jesienią zobaczyłam piękną rozetę zdrowych, dekoracyjnych, takich jędrnych liści i moja słabość wzięła górę. Zaadoptowałam, a on z wdzięczności nawet zimą rósł.
W towarzystwie pęcherznicy "Diabolo" właściwie to całkowicie ją zdominował. Jaka szkoda, że zrobiłam mu zdjęcie dopiero w czerwcu.
A kwiat niczego sobie. Oryginalny😃podoba mi się
Tak wyglądał pod koniec lipca.
Nazwałam go dozorcą gdyż całkowicie utrudnił dojście do naszego domku. Mój M w końcu ograniczył go podpórką, by można było dotrzeć bez bolesnych ukłuć.
A ja naiwnie wciąż czekałam, na spektakl, kiedy to ujrzę go całego w kwiatach. Oczami wyobraźni już to widziałam. Ale mój wyczekiwany spektakl niestety nie nastąpił, bo mój "gwiazdor" miał inne plany. Natura wie, co robi. Kwiaty zakwitały systematycznie i tak szybko marniały i zasychały, że z trudem nadążałam wycinać te, gdzie nasiona były już dojrzałe, by na drugi rok nie powstał łan panoszących się "gwiazdorów".
Uwidoczniłam to na zdjęciu. Ledwie lekko przywiądł jeden kwiat, następny już był gotów do rozsiania.
Nie doczekawszy się pięknego widoku zdecydowałam, że trzeba go pożegnać niestety. Gdy pozwoliłam mu pozostać na ogrodzie nie wiedziałam, że jest wartościowym ziołem. Codziennie patrząc na jego bujny wzrost, zainteresowałam się tą rośliną bliżej. Jakie było moje zdziwienie, kiedy o nim poczytałam. Okazało się, że ma wiele właściwości korzystnych dla zdrowia, ale o tym nie chciałabym się rozpisywać. Jeżeli zaciekawi Was ten kłopotliwy dla upraw chwast z łatwością można zasięgnąć informacji w internecie. Ja mam kilka książek o ziołach i bardzo ciekawy przewodnik po naszych jakże pięknych i pożytecznych chwastach, a większość z nich - to bardzo cenne zioła. To jest moja bardzo lubiana lektura, bo chwasty są także bardzo pożyteczne i jak tak przyjrzeć im się z bliska łaskawym wzrokiem również bardzo piękne. Myślę, że nie zanudziłam Was tym wpisem. Witam serdecznie wśród Obserwatorów Ami . Będzie mi miło jak się rozgościsz. Bardzo dziękuję za Waszą obecność, komentarze. Pozdrawiam serdecznie😍😍😍😍
Pisałam wielokrotnie, że kocham rośliny wszelakie. Ozdobne i mniej ozdobne, pożyteczne i mniej pożyteczne. Mniej kocham jedynie uporczywe, które uprzykrzają moje życie. Muszę z nimi ciągle walczyć, co powoduje brak czasu na wiele przyjemnych zajęć, które mogłabym w tym czasie robić, nie są mile widziane w naszym ogrodzie. Może Was zdziwi, że na własne życzenie zaprosiłam do ogrodu "chwast" - ostrożeń polny
Właściwie to wprosił się sam. Jesienią zobaczyłam piękną rozetę zdrowych, dekoracyjnych, takich jędrnych liści i moja słabość wzięła górę. Zaadoptowałam, a on z wdzięczności nawet zimą rósł.
W towarzystwie pęcherznicy "Diabolo" właściwie to całkowicie ją zdominował. Jaka szkoda, że zrobiłam mu zdjęcie dopiero w czerwcu.
A kwiat niczego sobie. Oryginalny😃podoba mi się
Tak wyglądał pod koniec lipca.
Nazwałam go dozorcą gdyż całkowicie utrudnił dojście do naszego domku. Mój M w końcu ograniczył go podpórką, by można było dotrzeć bez bolesnych ukłuć.
A ja naiwnie wciąż czekałam, na spektakl, kiedy to ujrzę go całego w kwiatach. Oczami wyobraźni już to widziałam. Ale mój wyczekiwany spektakl niestety nie nastąpił, bo mój "gwiazdor" miał inne plany. Natura wie, co robi. Kwiaty zakwitały systematycznie i tak szybko marniały i zasychały, że z trudem nadążałam wycinać te, gdzie nasiona były już dojrzałe, by na drugi rok nie powstał łan panoszących się "gwiazdorów".
Uwidoczniłam to na zdjęciu. Ledwie lekko przywiądł jeden kwiat, następny już był gotów do rozsiania.
Nie doczekawszy się pięknego widoku zdecydowałam, że trzeba go pożegnać niestety. Gdy pozwoliłam mu pozostać na ogrodzie nie wiedziałam, że jest wartościowym ziołem. Codziennie patrząc na jego bujny wzrost, zainteresowałam się tą rośliną bliżej. Jakie było moje zdziwienie, kiedy o nim poczytałam. Okazało się, że ma wiele właściwości korzystnych dla zdrowia, ale o tym nie chciałabym się rozpisywać. Jeżeli zaciekawi Was ten kłopotliwy dla upraw chwast z łatwością można zasięgnąć informacji w internecie. Ja mam kilka książek o ziołach i bardzo ciekawy przewodnik po naszych jakże pięknych i pożytecznych chwastach, a większość z nich - to bardzo cenne zioła. To jest moja bardzo lubiana lektura, bo chwasty są także bardzo pożyteczne i jak tak przyjrzeć im się z bliska łaskawym wzrokiem również bardzo piękne. Myślę, że nie zanudziłam Was tym wpisem. Witam serdecznie wśród Obserwatorów Ami . Będzie mi miło jak się rozgościsz. Bardzo dziękuję za Waszą obecność, komentarze. Pozdrawiam serdecznie😍😍😍😍
niedziela, 18 listopada 2018
NARESZCIE MÓJ PIERWSZY OBRUS...........................
Dawno, dawno temu ujrzałam w internecie obrus wykonany tym wzorkiem. Bardzo mi się spodobał. Chyba każda z Was już takowy wydziergała. I tutaj z pomocą przyszedł mi pinterest, gdzie odnalazłam schemat na serwetki - elementy. Użyłam nici Maxi, szydełko
nr 1,25. Myślę go powtórzyć za jakiś czas ale użyję delikatniejszych nici. Oto i on:
Powstawał powoli, bo jak już wielokrotnie pisałam nigdy nie robię jednej pracy ale kilka jednocześnie. Taka już jestem. Powstawały więc inne rzeczy, na które otrzymywałam zamówienia, prezenty i takie tam drobiazgi. Większość z nich pokazałam na blogu, a inne powędrowały do innych i nie zdążyłam zrobić fotek. A tak powstawał:
Dziękuję za Waszą nieustanną obecność. Jest mi bardzo miło, że trwacie przy mnie. Pozdrawiam WSZYSTKICH serdecznie💗💗💗💗
nr 1,25. Myślę go powtórzyć za jakiś czas ale użyję delikatniejszych nici. Oto i on:
Powstawał powoli, bo jak już wielokrotnie pisałam nigdy nie robię jednej pracy ale kilka jednocześnie. Taka już jestem. Powstawały więc inne rzeczy, na które otrzymywałam zamówienia, prezenty i takie tam drobiazgi. Większość z nich pokazałam na blogu, a inne powędrowały do innych i nie zdążyłam zrobić fotek. A tak powstawał:
piątek, 2 listopada 2018
JESIENNIE.....................
Witam Was kwiatuszkiem powojnika, który wczoraj ukazał się moim oczom😍😍😍😍
Cudowna, ciepła jesień trwa, a ja się cieszę, że mogę jeszcze trochę popracować w ogrodzie. Pracy jak zwykle jest mnóstwo. Nieustannie grabię liście, te zdrowe na kompost, a chore do worków. Część zdrowych liści użyję do okrycia gleby wszak nie lubi być "goła".
I tutaj bardzo przydałaby się słoma. Niestety nie mam jej. Trzeba również uprzątnąć pędy pomidorów, a te porosły w tym roku bardzo okazale. Ładuję więc worek za workiem. Udało nam się posadzić maliny i zasilić (podsypać) kompostem szparagi. Robię tak od lat jak zdążę. Lepiej plonują. Widać je na fotce.
Kompost jednocześnie ochrania je przed mrozem.
Mój M. wykonał pierwszy krok w uporządkowaniu najbardziej lubianego przeze mnie miejsca w ogrodzie. Panuje tam mocny nieład. Będzie mnóstwo pracy, by było w tym zakątku przyjemnie. Oj potrwa to jeszcze, potrwa.Ten pierwszy krok, to schody, by łatwiej można było wejść na planowaną,a dziś prowizoryczną ścieżkę.
Trzeba je jeszcze trochę uładzić. Zamysł jest jednak taki, by wyglądały na stare i zniszczone, a w przyszłości zaprosimy tam mech.
Wiosną przybędą barierki, a tuż przy schodach roślinki. Ziemia jest tam właściwie nijaka z gliną więc pomyślałam o konwaliach. Będzie tam kiedyś ławeczka do "dumania" więc zapach konwalii wiosną umilałby spędzany na niej czas. A teraz resztki kolorów jesieni w ogrodzie
Nagietki - trzecia zmiana.
Pięknie wybarwia się azalia i borówka amerykańska.
Zajadamy się bardzo smaczną rzodkiewką i podskubujemy młode listeczki sałaty, a rukola rośnie w wielu zakątkach. To jest dopiero warzywo. Mamy już w tym roku trzecie pokolenie tej wspaniałej roślinki.
Wszystko rośnie pod bacznym okiem gospodarza i gospodyni terenu😃😃
Cudowna, ciepła jesień trwa, a ja się cieszę, że mogę jeszcze trochę popracować w ogrodzie. Pracy jak zwykle jest mnóstwo. Nieustannie grabię liście, te zdrowe na kompost, a chore do worków. Część zdrowych liści użyję do okrycia gleby wszak nie lubi być "goła".
I tutaj bardzo przydałaby się słoma. Niestety nie mam jej. Trzeba również uprzątnąć pędy pomidorów, a te porosły w tym roku bardzo okazale. Ładuję więc worek za workiem. Udało nam się posadzić maliny i zasilić (podsypać) kompostem szparagi. Robię tak od lat jak zdążę. Lepiej plonują. Widać je na fotce.
Kompost jednocześnie ochrania je przed mrozem.
Mój M. wykonał pierwszy krok w uporządkowaniu najbardziej lubianego przeze mnie miejsca w ogrodzie. Panuje tam mocny nieład. Będzie mnóstwo pracy, by było w tym zakątku przyjemnie. Oj potrwa to jeszcze, potrwa.Ten pierwszy krok, to schody, by łatwiej można było wejść na planowaną,a dziś prowizoryczną ścieżkę.
Trzeba je jeszcze trochę uładzić. Zamysł jest jednak taki, by wyglądały na stare i zniszczone, a w przyszłości zaprosimy tam mech.
Wiosną przybędą barierki, a tuż przy schodach roślinki. Ziemia jest tam właściwie nijaka z gliną więc pomyślałam o konwaliach. Będzie tam kiedyś ławeczka do "dumania" więc zapach konwalii wiosną umilałby spędzany na niej czas. A teraz resztki kolorów jesieni w ogrodzie
Pięknie wybarwia się azalia i borówka amerykańska.
Wszystko rośnie pod bacznym okiem gospodarza i gospodyni terenu😃😃
Dziękując Wam za poświęcony czas, Wasze wizyty i komentarze dedykuję kwitnące jeszcze pelargonie😍😍😍
Subskrybuj:
Posty (Atom)