Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dożynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dożynki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 września 2017

WAKACJE..................

................to dla mnie od kilkunastu już lat czas, kiedy robię sobie wolne częściowo lub całkowicie od lektury, szydełka i takich tam podobnych rzeczy.  Wówczas w ogrodzie robię tylko to, co jest konieczne czyli wyrywam chwasty, które akurat stoją na drodze lub wydatnie przeszkadzają ukochanym przez nas roślinkom. Pozostałym daruję życie do jesieni, a jak nie zdążę pozostają do wiosny, jeżeli oczywiście mróz nie zrobi tego za mnie.
Z przyjemnością zamykam lato w słoikach a jakże inaczej. Szkoda byłoby zmarnować tego, na co pracowałam tyle czasu. Zrobiłam sobie również wolne od blogowania. Wakacje spędzam z rodziną, którą niestety widuję zdecydowanie za rzadko. Staram się wówczas cały mój czas poświęcić najbliższym. Nadrabiam więc teraz moją nieobecność na Waszych blogach, chociaż nie zawsze pozostawiam ślad gdyż zwyczajnie brakuje czasu. Nie robiłam również żadnych fotek za wyjątkiem hortensji oraz Święta Plonów, które to corocznie odbywa się w naszej miejscowości. Oto kilka fotek :




Bardzo lubię przechadzać się wśród tych stoisk i podziwiać eksponaty oraz efekty pracy przygotowujących je ludzi. To miło, że tradycja przetrwała. W tym roku mogłam się również podzielić efektami mojej pracy i ofiarować kwiaty i warzywa wyhodowane przez nas.
A teraz fotki z naszego wrześniowego już ogrodu.
Nasza pierwsza, największa.
Jedyna fotka wykonana w sierpniu.
Posiada tutaj jeszcze więcej kwiatów. Część z nich zdobiła stoiska na dożynkach.



Tak wygląda teraz już trochę ogołocona i ślicznie przebarwiona.
Nie znam odmiany. Prezent. Na etykiecie oznaczony nazwą hortensja bukietowa i nic więcej.



Moje biedniutkie wrzosy. Rosną pod sosną i całkowicie upodobniły się do leśnych. Mimo, że dbam o nie są jak widać. Ja jednak bardzo je lubię takie jakie są. Przypominają mi las, przy którym wyrosłam.
Bardzo lubię patrzeć na te cudne owoce mojego ulubionego krzewu.
Wyplatałam niegdyś z tych liści wianki na Święto Zmarłych. Połyskliwe liście w połączeniu z kwiatami z bibuły wyglądały pięknie.


Już wkrótce znikną owoce zdobiące kalinę. Ptaki tak chętnie się do nich garną. A ja się cieszę, że przylatują.




Moja laurowiśnia kwitnie po raz drugi. Nie sądziłam, że to mi się zdarzy.













Myślę, że pobudzę Waszą wyobraźnię pokazując budleję, kiedy już niemalże przekwitła. Nie wykonałam fotek w pełnej krasie. Ale możecie wyobrazić sobie codzienny raj motyli, które ją odwiedzały.
Ale chcę pokazać motylka, który cieszy się kwieciem rozchodnika.
Nie widziałam nigdy takiej ilości motyli, pszczół i innych owadów
odwiedzających moje rozchodniki.
Niebawem pokażę kilka fotek.



Rozchodniki to piękne byliny nieprawdaż?😉😉😉
Pogoda sprzyja ślimakom i nie zdołałam uchronić ich przed nimi.
Troszkę podniszczyły im listeczki.





Po raz drugi zakwitła krzewuszka.
Mniej obficie ale każdy kwiatuszek bardzo cieszy oczy.









Czy ten duet pasuje do siebie😉
Barbula klandońska Summer Sorbet
pstrolistna oraz hortensja bukietowa
Grandiflora. Myślę, że jest jej u nas dobrze. Jest bowiem bardzo młodziutka, a kwiaty ogromne, białe i takie kocham najbardziej.




Na dowód, że to już jesień powstała taka misternie utkana serwetka, którą Wam dedykuję😍😍😍








I grzybki z naszego grzybobrania😍







Dziękuję za Waszą obecność😍😍 i komentarze, a wśród Obserwujących serdecznie witam naszą zdolną Koleżankę z bloga http://www.dalwi.pl/.
oraz Koleżankę z bloga gdzie można nacieszyć oczy pięknymi fotkami: http://niebieskieniebonadpolem.blogspot.com/
Wszystkim życzę wspaniałej,kolorowej jesieni😍😍😍😍😍

niedziela, 28 sierpnia 2016

SIERPIEŃ - DOŻYNKI..................

Trudne jest to lato dla naszego ogrodu. Deszcze przyczyniły się do wielu szkód spowodowanych chorobami. Nie poradziłam sobie z ochroną róż. Grzyb zaatakował piwonię drzewiastą. Nawet liście piwonii bylinowej nie wyglądają na zdrowe. Jakieś choróbsko zaatakowało marchew i buraczki. Myślę, że to chwościk. Nie raczyłam ich chemią. To co wyrośnie wystarczy. Moje poletko poziomek w szybkim tempie zniknęło. Początkowo myślałam, że to też jakaś choroba powoduje, że usychają. Kiedy poletko przekopaliśmy szpadlem okazało się, że żerują tam larwy chrabąszcza. Taka ilość, że trudno było przetrwać naszym poziomkom. Wczoraj okazało się, że łupem stały się również trzy krzaczki malin. Może ktoś zna na nie sposób. Proszę o podpowiedź. Mimo niesprzyjającej aury darów natury wystarczy nam z nawiązką i cieszę się, że mogę wypić kawę w kilku zakątkach naszego ogrodu.
Witam ziołowo-kwiatowym bukiecikiem wszak to sierpień.
 Moje dalie bardzo źle się przechowały i zadziało się z nimi coś dziwnego.
Pokazywałam je w roku ubiegłym
tutaj. Dodatkowo były jeszcze w kolorze bordo i białym. Jaka byłam zdziwiona gdy zobaczyłam taki oto kolorek. Nigdy takiej nie sadziłam, a oto proszę jaka niespodzianka.
 
Ta jest właśnie w kolorze bordo.
Jest taka jaką posadziłam.
Kolor w realu jest troszkę inny, ale bardzo mi się podoba.
Była śnieżnobiała, a teraz choć nie jest to widoczne na zdjęciu płatki lekko są przebarwione na kolor fioletowy. 

Kolejna niespodzianka. Takiej nigdy nie sadziłam. Kwiaty są ogromne, piękne. Cieszę się, że ocalały. Bardzo je lubię. Ale gdzie podziały się moje czerwone i pomarończowo-czerwone?
Jest jeszcze jedna, która jeszcze nie zakwitła. Może będzie taka jaką posadziłam. Nie potrafię sobie wytłumaczyć tego zjawiska. Może ktoś mi podpowie.



Róże mimo, że dbałam o nie są marne. Zakwitły pięknie po raz drugi, ale ciągłe deszcze zniszczyły kwiaty i z powodu choroby żółkną i opadają liście. Kilkakrotnie profilaktycznie pryskałam je roztworem sody oczyszczonej. Podlewałam gnojówką z pokrzywy i skrzypu.Niestety nic to nie dało. Nie stosowałam chemii może to błąd?
 

 
Tylko ten fragment jeszcze wygląda jako-tako. Z drugiej strony liście niestety opadły do połowy krzewu.
Kolejna bidulka. Pozostałe już przekwitły.














Mocno już przebarwiona hortensja.
Zakwitła moja bidulka, która ciągle ucierpi wiosną. Okrywam ją, ale zawsze zdarzy się jakaś niespodzianka, która uszkodzi ją znacznie. Mimo to zakwitła. Wprawdzie słabiutko, ale  trochę pocieszy moje oczy. Bardzo ją lubię.
Nowy nabytek. Podobno ma być piękna. Oby tak było. Kolejna bukietowa
" Candlelight"













A teraz kilka fotek z wczorajszego Święta Plonów. Często bywam na takich wystawach i zawsze jestem pod wrażeniem talentów osób, które pokazują swoje dzieła. Zdjęcia nie są dobrej jakości. Jestem nowicjuszką i tak trudno jest mi wykonać fotki gdyż ciągle przechadzają się tam ludzie odwiedzający stoiska.


Dziękuję za poświęcony czas, wizyty i komentarze. Miło, że wpadacie. Serdecznie pozdrawiam i życzę wspaniałych letnich chwil. Do następnego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!