Moja przygoda z octem winnym rozpoczęła się od czerwonych porzeczek. Porzeczki w tym roku obrodziły, podobnie jak inne owoce. Właśnie w tym czasie odwiedziłam koleżankę. Moją uwagę zwrócił stojący na blacie mebli duży słój z porzeczkami zalanymi jak myślałam wodą i zabezpieczone przed meszkami papierowym ręcznikiem. Nie omieszkałam zapytać cóż tam jest i wówczas usłyszałam cały wykład na temat dobroczynnych właściwości octu winnego. Ja dotąd używałam ten ze sklepu. Porzeczek mam sporo jak nie spróbować - i zaczęło się.
Czerwone, białe i w końcu jabłka. W internecie jest mnóstwo informacji na temat octu jabłkowego, a ja sięgnęłam również do moich ulubionych książek. Fakt, że korzystnie wpływa na gospodarkę węglowodanową, co udowodniły badania przeprowadzone na osobach chorych na cukrzycę spowodował, że produkcja octu jabłkowego rozpoczęła się u mnie natychmiast.
Białe porzeczki i jabłka. My wprawdzie nie mamy własnych jabłek, bo każda próba ich posiadania zakończyła się fiaskiem, ale w ramach wymiany za inne owoce trochę mi się dostało. Ważne, że zdrowe i niepryskane.
Jak widać na fotkach porzeczki już prawie wszystkie opadły, a to oznacza, że można za kilka dni przecedzić płyn do innego słoja.
Po krótkim czasie zauważyłam i proszę zobaczyć jaka wspaniała matka octowa.
Ocet winny z czerwonych i białych porzeczek jest już gotowy do konsumpcji, a jabłkowy tuż przed przelaniem do butelek. Będzie jak znalazł dla nas i dla innych.
A teraz ocet winny z jabłek.
Część jabłek obrałam. Ze skórek zrobiłam ocet, a jabłka ususzyłam. Czytałam, iż suszone mają niższy indeks glikemiczny, a jakie były smaczne. Ocet jabłkowy przeznaczyłam do picia, a z obu rodzajów porzeczek jako dodatek do sałatek, barszczu.
Polecam wszystkim sporządzanie octu winnego we własnym zakresie. To nie jest trudne ani pracochłonne. W pierwszej fazie tworzenia trzeba tylko codziennie zamieszać, by nie utworzyła się pleśń, a po przecedzeniu owoców już tylko oczekiwanie i obserwacja, czy jest gotowy. Gdy płyn jest już gotowy zacznie pachnieć octem, wyjmujemy matkę octową, zalewamy ją octem lub wodą, bo może nam się przydać w tworzeniu kolejnego octu. Przyspieszy się wówczas proces jego tworzenia. Mam nadzieję, że spróbujecie go kiedyś wykonać. Myślę jednak, że wiele z Was również robi go we własnym zakresie. Gorąco witam Nowych Obserwatorów mojego bloga. Miło mi, że chcecie tutaj zaglądać, a wszystkim dziękuję za odwiedziny i komentarze. Serdecznie, jesiennie Was pozdrawiam💗💗💗💗💗💗💗