Miesiąc październik, który w moich oczekiwaniach miał być cieplutki, suchy i słoneczny znowu mnie zawiódł. Plany niestety legły w gruzach. Zdarzyło się wprawdzie kilka takich dni, ale wówczas to wędrowaliśmy po lesie w poszukiwaniu grzybów. Nasze spacery, tak spacery (bo ja kocham oglądać po drodze również inne dary lasu takie jak , cudowne mchy i kolorowe muchomory, pojedyncze sadzonki niekiedy są to rarytasy) zaobfitowały dwoma dużymi słoikami suszonych, aromatycznych grzybów. Na pracę w ogrodzie pozostało więc niewiele czasu. Udało się jednak coś tam zrobić.Wszystkie porażone chorobami rośliny zostały zutylizowane, a pozostałe wylądowały w kompostowniku. Po usunięciu wspomnianych resztek na pierwszy plan poszły borówki amerykańskie. Uznałam, że w nagrodę iż tak dzielnie walczą w nowym miejscu, należy się im pierwszeństwo.
Dowodem na to, że walczą o przetrwanie są te nowo wyrastające z ziemi pędy. Kiepsko to widać na zdjęciach, ale barwa ich liści jest o tej porze roku przecudna.
Poświęciłam im wiele pracy. Usunęłam chwasty (wprawdzie było ich niewiele), spulchniłam i podsypałam kwaśnym torfem.
Następnie w myśl zasady, że wszystko, co jest w ogrodzie tam pozostaje
zaścieliłam dosyć grubą warstwą igieł. Po wichurach, które nas
nawiedziły było ich bardzo dużo. 
Przy okazji dostało się również przesadzonej z innego miejsca jagodzie kamczackiej. Tam, gdzie rosła poprzednio również odwiedzały ją nornice, a ziemia najwidoczniej jej nie odpowiadała. Zobaczymy może tutaj w towarzystwie borówki będzie jej lepiej. Myślę, że igły skutecznie ochronią moje krzewy przed wiatrem i ewentualnym mrozem.O dalszych losach naszych borówek i jagód, bo jest ich więcej poinformuję.
Kolejnym eksperymentem, który zdecydowaliśmy się zastosować w naszym ogrodzie, by zmniejszyć nakłady pracy jest to, że postanowiliśmy iż nie będziemy już przekopywać ziemi szpadlem. Spulchnię nieco i przy okazji pozbędę się pozostałych chwastów. Po tym zabiegu przykryję kompostem jeszcze tak do końca nie przerobionym. Zawsze przed dostarczeniem go na warzywnik bądź na rabaty bylinowe i krzewy przesiewaliśmy dokładnie,odrzucając nieprzerobione resztki gałązek. Kiedy w programie telewizyjnym obejrzałam, że inni wysypują na rabaty nie przesiewając go i osiągają doskonałe plony postanowiłam i ja spróbować tej metody. Już teraz wiem, że ominęła nas ciężka praca jaką wykonywaliśmy od kiedy pojawił się kompostownik. Zobaczymy jakie będą tego rezultaty. Dodatkowo w myśl zasady, że ziemia nie lubi być "goła" postanowiłam jeszcze przykryć ją zalegającymi liśćmi z naszej cudnie kwitnącej wiosną dzikiej gruszy. O dziwo jej liście zawsze są zdrowe. Zabieg ten rozpoczęłam od naszego nie rozpoznanego, świeżo posadzonego drzewka. Warstwę kompostu przykryłam liśćmi. Ja jednak ciągle mam nadzieję, że będzie to morwa. Dziś miałam dokończyć tę rabatę niestety pada deszcz.
Pozostało jeszcze wiele pracy, ale najważniejsze już poczynione. A teraz kilka fotek z wczorajszego, słonecznego i dzisiejszego deszczowego ogrodu.
Gaura. Cudnie kwitnąca bylina. Zapomniałam pokazać Wam ją latem. Wprawdzie nie kwitła zbyt obficie, bo kupiłam ją w lipcu malutką. Teraz wygląda już znacznie lepiej lecz widać już tylko pojedyncze kwiatuszki. Mam obawy czy przetrwa u nas w ogrodzie. Nie jest łatwa w uprawie. Kilka razy już u nas rosła. Jednak zawsze przymarzła na wiosnę. To jest ostatnia próba uprawy w naszym ogrodzie tej ślicznej lecz delikatnej bylinki.
I żegnam się z Wami tą samą skąpaną w deszczu różyczką😍😍😍
I ciągle kwitnącym pierwiosnkiem😍😍😍😍😍
Bardzo dziękuję za Waszą obecność. Do następnego wpisu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Twój ogród jest nadal piękny. Moje różyczki mają mnóstwo pąków.
OdpowiedzUsuńDziękuję Basiu. Moje róże w tym roku były bardzo marne. Zresztą w ogóle coś im nie pasuje w tym miejscu, gdzie rosną. Myślę o przeprowadzce. Pozdrawiam:):):)
Usuńpiękne zdjęcia,jesień dla nas dziergających jest dobra bo mamy wieczorami więcej czasu na swoje pasje
OdpowiedzUsuńDziękuję. To prawda teraz będzie można wykorzystać długie wieczory. Pozdrawiam:):):)
UsuńU ciebie tak pięknie, u nas pozostały zdjęcia opatulonych liśćmi drzew krzewów i pnaczy. Wszystko juz ogolocone:-) nawet borówki, zostały kijosy:-) piękna różyczka:-)
OdpowiedzUsuńDzięki Agatko. U Ciebie też dosyć długo kwitły Twoje piękne roślinki. Nasza strefa klimatyczna należy chyba do cieplejszych. Pozdrawiam:):):)
UsuńPiękny ten Twój ogród, ale też wiem ile wymaga od Ciebie pracy. Oj mogłaby zawitać jeszcze ta piękna jesień. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Oj tak bardzo dużo pracy. Spędzam tam wiele czasu i nie zawsze z dobrym rezultatem. Pozdrawiam:):):)
UsuńSpróbuję wykorzystać Twoje pomysły na posypanie igliwia pod borówki i kompostu,różyczka urocza,pewnie się zegna do następnego sezonu...
OdpowiedzUsuńSposób z igliwiem sprawdzony w ubiegłym roku. Urosło niewiele chwastów. Zatrzymały wilgoć. Na rezultaty tegorocznej pracy poczekamy. Pozdrawiam:):):)
UsuńOglądałam tę samą Maję, byłam zdziwiona, że nie powinno się zostawiać ziemi odkrytej w ostrej skibie, tal się to nazywało kiedyś. Widzę, ze w ogrodzie masz jeszcze bardzo miłe widoki.:))
OdpowiedzUsuńKiedyś tak się zostawiało. Warto spróbować. Co do widoków, to chyba już niedługo, a szkoda. Pozdrawiam:):):)
UsuńCudowne są krzewy borówek jesienią, w ogóle masz piękny ogród. Ciekawy sposób z igliwiem. Ja także jesienią rozrzucam kompost na rabatki, ale jeszcze czeka mnie sporo pracy. Jeszcze nie posadziłam cebulek krokusów i czosnku, a na dworze zrobiło się zimno i mglisto.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Rzeczywiście przebarwione liście borówki wyglądają zjawiskowo. Ja czosnek wczoraj posadziłam, a pracy jeszcze co niemiara. Niestety ciągle pada. Pozdrawiam:):):)
UsuńLindas imagens da bela Natureza. Felicidades.Abraço.
OdpowiedzUsuńMuito obrigado:):):)
UsuńPiekny ogród .Roza jest śliczna .Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo:):):)
UsuńAch!! I słoneczko Cię odwiedziło :) Fantastycznie pooglądać i poczytać. Tylko tam gdzie masz cebule krokusów czy innych wiosennych kwiatów to uważaj z liśćmi albo je wczesną wiosną rozgrab bo wychodzące krokusy nabiją się na liście i będą miały utrudniony start. Ale pod każde krzewy, okrywowe do róż jak najbardziej :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :D
Dziękuję Agatko. Liści nie wystarczy więc nie okrywam wszystkiego, ale różyczkom pewnie się dostanie. Ale kompostu u nas w tym roku dostatek. Pozdrawiam:):):)
UsuńPierwiosnek szalony !!! On ciągle kwitnie ? Piękny jest Twój ogród. Dużo w nim roślin. Trzeba dużo pracy, by zawsze wyglądał pięknie. Podziwiam i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz pierwiosnki szaleją u nas jesienią, a ten kwitnie coraz obficiej. Oby jak najdłużej. Dziękuję za miłe słowa. Ty doskonale wiesz jak dużo pracy trzeba włożyć mając taką słabiutką ziemię. Tym bardziej cieszą rezultaty. Pozdrawiam:):):):)
UsuńJaneczko już kilka razy podziwiałam ślicznego pierwiosnka. Ogród masz piękny, zadbany i całe mnóstwo roślin. Różyczka jak na tę porę roku jest prześliczna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Pierwiosnek towarzyszy mi już od dawna. Chyba dopinguje mnie do pracy. Miło jest oglądać kwitnące jeszcze kwiatuszki. Pozdrawiam:):):)
UsuńJesień w ogrodzie tez ma swoje uroki. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTak to prawda. Żeby tylko mniej padało, by można było się nią nacieszyć. Pozdrawiam:):):)
OdpowiedzUsuńAleż masz szpalery borówki i jagody kamczackiej, tylko pozazdrościć :D Mam nadzieję, że będą pięknie rosły i owocowały :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness :)
jesienne porządki w pięknym ogrodzie:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Pomimo listopada, śliczne roslinki rosną u Ciebie jeszcze :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wirusy poszły sobie precz. Życzę pełni zdrowia! <3
OdpowiedzUsuńGclub