piątek, 30 marca 2018

ŻYCZENIA......

Pisanka, Wielkanoc, Ropna Wierzba, Jajko

            Niech Zmartwychwstały Chrystus oświeca drogi codziennej wędrówki,
             obdarza Was błogosławieństwem i pomaga życie czynić szczęśliwym.

                     Życzę Wam wesołych i ciepłych Świąt!!!!!!!!!!!!!!!!!!

wtorek, 20 marca 2018

ARONIA W NASZYM OGRODZIE........................

................ to bardzo wartościowa roślina. Do naszego ogrodu została zaproszona ponad dwadzieścia lat temu. Nie był to jeszcze ogród lecz wspomniany tutaj niezagospodarowany ugór. Kolega, który pasjonował się roślinami przywiózł mi trzy bardzo małe wówczas roślinki i orzekł, że jest to bardzo wartościowy krzew o smacznych i zdrowych owocach. Zapewniał, że jest mało wymagający i na pewno da radę w naszym niby ogrodzie. Nikt z naszego otoczenia nie znał tego krzewu. Nie było komputerów więc zaufaliśmy i przyjęliśmy te malutkie roślinki. Trudno się aklimatyzowały w naszej biednej ziemi. Ja ciągle czekałam wiedziona intuicją, że będą to wspaniałe owoce. I tak się stało. Mimo iż owoców świeżych nie jada wiele osób, bo są cierpkie i trochę gorzkawe, ja je bardzo lubię. Codziennie zjadam garstkę z ogromną przyjemnością. Więcej nie jest wskazane gdyż obciążają wątrobę.
O właściwościach tych wspaniałych owoców teraz zapewne wie już każdy. Mają bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Chronią nasz organizm przed chorobami. Również przed nowotworami i miażdżycą. Zawierają antocyjany, czyli ciemno-czerwone barwniki, które występują również w czarnej porzeczce, jagodach, jeżynach, malinach, żurawinie i wiśniach.  Badania wykazały, że najwyższą zdolność antyoksydacyjną ma aronia.
Bioflawonoidy z aronii przyczyniają się do obniżenia ciśnienia tętniczego krwi. Poprawiają też pracę najdrobniejszych naczynek krwionośnych, np. tych w oku i wokół mieszków włosowych. Opóźniają więc postępowanie chorób oczu: jaskry, zaćmy oraz degeneracji plamki żółtej na siatkówce (AMD). Antocyjany regenerują rodopsynę -barwnik na siatkówce wpływający na jakość widzenia. Antocyjany ograniczają także utlenianie lipidów, obniżają poziom złego cholesterolu LDL, podwyższają natomiast dobry cholesterol HDL.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/aronia-jakie-wlasciwosci-zdrowotne-ma-sok-z-aronii_39732.html
Bioflawonoidy z aronii przyczyniają się do obniżenia ciśnienia tętniczego krwi. Poprawiają też pracę najdrobniejszych naczynek krwionośnych, np. tych w oku i wokół mieszków włosowych. Opóźniają więc postępowanie chorób oczu: jaskry, zaćmy oraz degeneracji plamki żółtej na siatkówce (AMD). Antocyjany regenerują rodopsynę -barwnik na siatkówce wpływający na jakość widzenia. Antocyjany ograniczają także utlenianie lipidów, obniżają poziom złego cholesterolu LDL, podwyższają natomiast dobry cholesterol HDL.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/aronia-jakie-wlasciwosci-zdrowotne-ma-sok-z-aronii_39732.html
Bioflawonoidy z aronii przyczyniają się do obniżenia ciśnienia tętniczego krwi. Poprawiają też pracę najdrobniejszych naczynek krwionośnych, np. tych w oku i wokół mieszków włosowych. Opóźniają więc postępowanie chorób oczu: jaskry, zaćmy oraz degeneracji plamki żółtej na siatkówce (AMD). Antocyjany regenerują rodopsynę -barwnik na siatkówce wpływający na jakość widzenia. Antocyjany ograniczają także utlenianie lipidów, obniżają poziom złego cholesterolu LDL, podwyższają natomiast dobry cholesterol HDL.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/aronia-jakie-wlasciwosci-zdrowotne-ma-sok-z-aronii_39732.html
Bioflawonoidy z aronii przyczyniają się do obniżenia ciśnienia tętniczego krwi. Poprawiają też pracę najdrobniejszych naczynek krwionośnych, np. tych w oku i wokół mieszków włosowych. Opóźniają więc postępowanie chorób oczu: jaskry, zaćmy oraz degeneracji plamki żółtej na siatkówce (AMD). Antocyjany regenerują rodopsynę -barwnik na siatkówce wpływający na jakość widzenia. Antocyjany ograniczają także utlenianie lipidów, obniżają poziom złego cholesterolu LDL, podwyższają natomiast dobry cholesterol HDL.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/aronia-jakie-wlasciwosci-zdrowotne-ma-sok-z-aronii_39732.html
Bioflawonoidy z aronii przyczyniają się do obniżenia ciśnienia tętniczego krwi. Poprawiają też pracę najdrobniejszych naczynek krwionośnych, np. tych w oku i wokół mieszków włosowych. Opóźniają więc postępowanie chorób oczu: jaskry, zaćmy oraz degeneracji plamki żółtej na siatkówce (AMD). Antocyjany regenerują rodopsynę -barwnik na siatkówce wpływający na jakość widzenia. Antocyjany ograniczają także utlenianie lipidów, obniżają poziom złego cholesterolu LDL, podwyższają natomiast dobry cholesterol HDL.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/aronia-jakie-wlasciwosci-zdrowotne-ma-sok-z-aronii_39732.html
Jeżeli dostarczymy w diecie dużą ilość antyoksydantów może to spowolnić procesy związane z utratą wzroku z powodu zaćmy lub jaskry oraz degeneracji plamki żółtej

Nasza aronia jest ozdobą ogrodu.
Wiosną cudnie wygląda pokryta kwiatami.





 
Owady bardzo kochają jej kwiaty, a ja wówczas bardzo często odpoczywam w jej cieniu, pijąc kawę w przerwach między pracami w ogrodzie.
Trzeba zobaczyć, by uwierzyć jakie one są pracowite  Jaki panuje tam zgiełk.









Latem ozdobą krzewu są owoce.
Bardzo je cenimy, ale na surowo tylko ja się nimi zajadam. Kochają je również ptaki. Natura obdarzyła je instynktem i wiedzą co jest zdrowe. Zawsze pozwalamy im się częstować zostawiając trochę owoców na krzewach. Ten wspaniały krzew jest ozdobą również jesienią. Liście pięknie się przebarwiają. Niestety nie wykonałam fotek. Muszę to nadrobić.

Owoce wykorzystuję do sporządzania soków, dżemów. Soki można robić na kilka sposobów używając również dodatkowo inne owoce. Ja robię sok z samej aronii jak również dodając sok z cytryny i pomarańczy. Mój M. sporządza smakowite nalewki.
Widoczna na zdjęciu jest z dodatkiem liści wiśni i innych przypraw. Pyszna.  Niestety nie wykonałam fotek drugiej, która jest sporządzona tylko z aronii bez żadnych dodatków. Jest bardziej aromatyczna i bardziej wartościowa. Jednak mniej delikatna.
Niestety już rozdysponowana.

Spotkała mnie przyjemność i chcę się pochwalić. Zostałam obdarowana przez Edytę
piękną miseczką, która jak się okazało pasuje do mojej zastawy stołowej. Edytko zapewniam będzie w częstym użyciu.



 






Jak widać będzie mi służyła razem z zestawem do kawy, który otrzymałam już jakiś czas temu również od Edyty. Niestety cukiereczki tylko do zdjęcia. Mogę je jedynie oglądać ćwicząc siłę woli. Edytko Dziękuję😍😍


Chciałam zakończyć ten post jakimś zwiastunem wiosny w naszym ogrodzie lecz wszystkie przykryte są śniegiem. Mam jednak dla Was coś zielonego.
W tym roku posadziłam małe cebulki w niewielkiej ilości ziemi.
Świeży szczypiorek mamy przez całą zimę w zasięgu ręki. Ponadto jest o wiele bardziej aromatyczny od tego ze sklepu. Polecam 😃😃
Posiałam między cebulkami rzodkiewkę. Listeczki są bardzo smaczne. Mój parapet kuchenny niezbyt dekoracyjny ale jaki "smaczny" Oby do wiosny, kiedy nasz zielony szczypiorek wieloletni zacznie wegetację, a wówczas zmieni się wystrój na bardziej kolorowy 😃😃
Nagrodzę Waszą cierpliwość kwiatkiem z mojego parapetu, który czuje się nieźle w towarzystwie szczypiorku.
Serdecznie witam wśród Obserwatorów Magdalenę
Dziękuję za Waszą obecność i życzę samych wspaniałych wiosennych chwil😃😃😃😃😍😍😍

sobota, 3 marca 2018

ROKIETTA SIEWNA - RUKOLA...........

Miesiąc luty przemknął, a u mnie przestój. Gdyby był tak jeszcze bardziej produktywny. Niestety nie. Nie wiem, czym zasłużyłam sobie na taki zaszczyt, że dwukrotnie odwiedziły mnie zjadliwe wirusy grypopodobne. Pożegnałam je i już zadowolona czekałam na wiosnę, a tu niepostrzeżenie, jakby na pożegnanie - pani grypa. Tylko w reklamie niestety przechodzi tuż po zażyciu czarodziejskiego specyfiku, który zostaje dostarczony przez rycerskiego mężczyznę . Mój osobisty Rycerz zawiózł do lekarza, przywiózł leki, gotował rozgrzewający rosołek, a grypa i tak położyła mnie do łóżka na tydzień z wysoką gorączką i towarzyszącymi dolegliwościami. Mało tego, zaraził się również mój Rycerz i tak miałam wspaniałe towarzystwo. Niestety muszę stwierdzić, że u mnie reklama się nie sprawdziła. Trzeba odleżeć swoje i już. Wspomniałam kiedyś iż będę starała się przybliżyć Wam kilka wartościowych owoców i warzyw z naszego ogrodu, które z powodzeniem dają sobie radę w naszych marnych warunkach. Mało tego obdarzają nas przyjemnością nawet niezłych zbiorów.
Kolejnym warzywem, które bardzo lubimy i nieźle plonuje w naszym ogrodzie jest rukola. Dobrze Wam wszystkim znana. Jeżeli ktoś z Was jej jeszcze nie uprawiał, serdecznie polecam. U nas rośnie już bardzo długo. Trafiła przypadkiem. Lubimy eksperymentować więc zakupiliśmy nasiona rośliny zupełnie nam nieznanej i nieobecnej jeszcze wówczas na rynku. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy zobaczyliśmy ją po kilku latach w sklepie. To cena nas zadziwiła. Uprawa jest przecież taka prosta.
Raz wysiana z trudem opuszcza ogród. Jak widać na zdjęciu powyżej i obok rosną samosiejki, które są dla nas najwartościowsze. Rosną tam, gdzie chcą. Podczas spulchniania, plewienia pozostawiam sadzonki, a potem dzielę się roślinkami z tymi, którzy są chętni, by przygarnąć i posmakować tej smacznej roślinki. Szkoda byłoby wyrzucić nadmiar na kompost. Wiem, że ma wielu zwolenników czemu więc się nie dzielić z innymi.

Bardzo dobrze czuje się wśród szparagów. Podczas upałów dostarczają roślinkom cienia. Pozostawiam ją, by się rozsiała.
Na zdjęciu widoczne są śliczne żółciutkie, wesołe i drobniutkie kwiatuszki.
A tutaj w namiocie foliowym. Sama się rozsiała i jest już tam kilka sezonów. Tę można spożywać najszybciej, bo rośnie pod osłoną.






Zostawiam ją też na rabatkach kwiatowych. Kiedy nie kwitną inne kwiatki, rukola zdobi swoimi kwiatuszkami. Jak widać może rosnąć wszędzie i to nas bardzo cieszy. Bardzo ją lubimy i nie wyobrażamy sobie, by jej u nas nie było. Polecam gorąco. Dodam jeszcze, że oprócz walorów smakowych jest również bardzo zdrowa. Zawiera bardzo dużo witaminy A, witaminy C, witaminy z grupy B, witaminę K, a także białko roślinne, cukry, błonnik, chlorofil, wapń, żelazo i potas. Ponieważ jest spokrewniona z chrzanem i rzodkiewką zawiera również aminokwasy siarkowe, które wykazują podobnie jak u chrzanu właściwości bakteriobójcze.Chciałabym tym postem zachęcić Was, którzy posiadacie choćby skrawek ziemi, do zaproszenia tej smacznej zdrowej roślinki. Na koniec kwiatuszek dla Was, który kwitnie ze znacznym opóźnieniem za nieobecność na Waszych blogach. Myślę, że to się wreszcie zmieni.
Dziękuję za Waszą obecność, komentarze. Życzę, by wirusy się Was nie imały, a wiosna przywitała cudownym słoneczkiem😄😄😄😄😄😄😄

niedziela, 28 stycznia 2018

MIAŁ BYĆ ŁADNIEJSZY............................

............. a wyszedł taki sobie. Jest to mój debiut więc chyba tylko to mnie usprawiedliwia. Zastanawiałam się czy go pokazywać, ale żeby nie było iż zarzuciłam całkowicie robótki, zdecydowałam się, że pokażę swój nieudany - kocyk. Oto on:
Miał być w kilku pastelowych odcieniach fioletów. Takie było zamówienie. Tylko takie wybrałam w pobliskiej pasmanterii. Nie miałam pojęcia o włóczkach. Teraz już wiem, co wybrać. Na kolejny wybrałam wełenkę z merynosów, która jak się dowiedziałam zimą grzeje, a latem chłodzi. Można ją zakupić w internetowych sklepach.
Jest jednak znacznie droższa.
 Niestety jedna z włóczek była nieco grubsza. Czas gonił więc nie wybrzydzałam. Obecnie kocyk jest już w użyciu. Myślę, że następny będzie bardziej udany. Wełenka merynosowa zakupiona. Jak kolejny wirus mnie opuści, to ruszam z robótką. Czy podołam????
 
 
Powstały też dwa szaliki. Niestety nie zdążyłam wykonać fotek. Przybyło nieco elementów mojego zapomnianego obrusa. Jeszcze tylko 5 serwetek i finał.
 
 

To jest niestety koniec moich wyczynów. Polubiły mnie wirusy i znów nic nie robię.
Pozdrawiam Was gorąco. Dziękuję za wizyty i komentarze. Oby do wiosny😐😐😐😐

środa, 3 stycznia 2018

MALINA CZARNA.................

Zima, a może nie zima, bo jeśli chodzi o temperaturę nic nie wskazuje na tę porę roku.
Nie przeszkadza mi to gdyż w tym roku stałam się jakimś dziwnym zmarzluchem. Boję się zimy bezśnieżnej gdyż mogą ucierpieć nasze rośliny, niektóre z nich niestety wypuściły już młode pączki. Ale w większości ogród śpi. Myślę, że dobry to czas, by zachęcić Was posiadających ogrody, działki i choćby skrawki ziemi do uprawy niektórych bardzo zdrowych warzyw, owoców itp. Jeżeli w takich warunkach jakie mamy u nas zaowocowały, to w lepszych plon będzie bardziej satysfakcjonujący. Rozpoczęłam od szparagów, których wartość trudno przecenić. Można posadzić tylko kilka sadzonek. Po paru latach karpy rozrastają się (lecz nie wędrują po ogrodzie) można już zajadać się własnymi, świeżymi i smacznymi szparagami. A teraz owoce. Zacznę od maliny czarnej. Nie znaliśmy jej. Jest u nas przez przypadek i jeżeli zechce zagości na stałe. Wiosną 2016 roku udałam się do pobliskiej szkółki, by zakupić nasze tradycyjne maliny. Niestety były tylko dwie. Pani zaproponowała mi malinę żółtą oraz czarną. Z żółtą już się poznaliśmy. Jest smaczna, jędrna i godna polecenia ale czarna????

Zaryzykowałam i kupiłam. Była tylko jedna. Nie grzeszyła urodą ale po posadzeniu w zaprawiony kompostem dołek szybko się pozbierała i latem można było spróbować już kilku owoców.
Dla nas - pyszne.

Kiedy już poznaliśmy jej smak jakie było nasze zdziwienie, kiedy wypuściła nowe pędy. Jak dla nas o wiele za duże. Malina to czy jeżyna? takie pytanie cisnęło się na usta. Ale po zapoznaniu się z jej uprawą okazało się, że wszystko jest tak jak być powinno. Pędy są takie wielkie, a nasze podpórki za małe i za lekkie.
Stare pędy wycięłam pozostawiając pozostałe. Latem tego roku naszym oczom ukazały się owoce. Oto one.
 
Są nie tylko pyszne, ale jak wynika z badań okazują się bardzo zdrowe. Zawartość antocyjanów jest pięciokrotnie wyższa niż w malinach czerwonych. Są jednak mniej od nich aromatyczne. Antocyjany pomagają usuwać z organizmu wolne rodniki, co opóźnia proces starzenia komórek. Owoce czarnej maliny wykazują działanie antynowotworowe, ograniczając m. in. rozwój nowotworów prostaty, jelita grubego czy okrężnicy. Mają również właściwości bakteriobójcze. Ograniczają rozwój bakterii wywołujących zapalenie płuc, wrzody żołądka czy zapalenie górnych dróg oddechowych. Zawierają też związki o właściwościach przeciwzapalnych, działające podobnie jak leki przeciwzapalne, takie jak aspiryna czy ibuprofen. Wykazują również wysoką zawartość witaminy C i E oraz makroelementów, takich jak potas, wapń, magnez i cynk. Zawierają również miedź i żelazo co może być pomocne w leczeniu anemii. To tyle wywodów na temat wartości zdrowotnych i odżywczych. Po więcej odsyłam do czasopism ogrodniczych i internetu. A co dalej z krzewami?
Po zakończeniu owocowania zgodnie ze wskazówkami wycięłam wszystkie pędy, które owocowały i lekko przycięłam nowe, by się wzmocniły.
Pędy podobnie jak owoce pokryte są białym nalotem. Nawet ładnie wyglądały latem na tle pokrzyw rosnących za płotem.😃 Pokrzywy lubimy wszyscy i często z nich korzystamy robiąc gnojówkę do zasilania roślin.
Jak widać malina chętnie wsparła się na płocie. W tym roku musimy pomyśleć o odpowiednich podpórkach. Czy będzie chciała pozostać w naszym ogrodzie?
To się okaże. My tak łatwo się nie poddamy wiedząc o tym jak smakuje. Wam również polecam. Jak widać do wsparcia wystarczy jej płot i niewiele miejsca. Jeżeli choć jedną osobę zachęcę do uprawy, będzie mi miło. Taki był zamysł pisania bloga - zachęcić do własnych upraw. Jeżeli w naszej bardzo ubogiej glebie niektóre roślinki (bardzo wartościowe) radzą sobie wydając może nie najlepsze plony ale korzystamy ze świeżych, ekologicznych owoców i warzyw, które bardzo lubimy. A na zakończenie moich przydługich wywodów😃witam serdecznie w gronie Obserwatorów Anię Aniu jest mi bardzo miło. Wszystkim zaglądającym na mojego bloga dziękuję bardzo. Miło mi, że komentujecie. Jest to dla mnie ważne. Jako rekompensata dla Was za poświęcenie swojego, cennego czasu wspomnienie kolorowego lata😃
 
  😍😍😍😍😍😍 Jeszcze raz Wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku!!!!!!!!!!!!

sobota, 23 grudnia 2017

ŻYCZENIA..................


                 Życzę Wam wszystkim Świąt przepełnionych radością i miłością,
                                      niosących spokój i odpoczynek.
                                                  Nowego Roku
                 spełniającego wszelkie marzenia, pełnego optymizmu, wiary,
                                       szczęścia i powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 4 grudnia 2017

NASZ ULUBIONY SZPARAG..................................

Po dłuższej przerwie witam Was kwitnącym dotychczas pierwiosnkiem.
Jest ich jeszcze kilka (ciągle kwitną i nie przymarzły) oraz grzybkami, które wyrosły w poprzednim tygodniu.
Śnieg je otulił na chwilę po czym zniknął. Jeden jednak uległ przymrozkom. Może ktoś je rozpozna. Ja niestety nie znam tych "gości".









Post ten jednak chciałabym poświęcić ulubionym przez nas i wielu innych szparagom. Zagościły u nas przed laty. Jeżeli dobrze pamiętam te rosną już chyba dziewięć lat.
Bardzo je lubimy. Lubią je nasi bliscy i dalsi więc poświęcamy im wiele czasu i pracy. Warto. Dla tego smaku i wartości odżywczych naprawdę warto. Poznaliśmy to smaczne warzywo przypadkiem i po pierwszej degustacji stwierdziliśmy - czemu nie😃. Jest tyle miejsca niczyjego więc ruszyliśmy do pracy. Zapoznaliśmy się z kilkoma artykułami na temat ich uprawy (wówczas nie mieliśmy jeszcze komputera, który podpowie co i jak) i posadziliśmy kilkanaście sadzonek naszej własnej produkcji. Po dwóch lub trzech latach (nie pamiętam) już degustowaliśmy własne szparagi. Kiedy  okazało się, że wydały plon w tak kiepskiej glebie zdecydowaliśmy się posadzić ich dużo więcej. Oczywiście zadaliśmy sobie wiele trudu, by zapewnić im lepsze podłoże niż dotychczas. Ponieważ bardziej smakowały nam zielone i okazało się, że są bardziej wartościowe od białych postanowiliśmy, że oszczędzimy sobie pracy i czasu na kopczykowanie. I tak po kilku latach w nagrodę mogliśmy oglądać w sezonie na szparagi taki oto widok każdego ranka.

Ponieważ jesienią ściółkujemy kompostem, by zabezpieczyć ziemię przed mrozem oraz użyźniając słabiutką naszą glebę, systematycznie odchwaszczam nasze roślinki. Okazuje się bowiem, że w kompoście jakimś cudem znajduje się wiele, wiele nasion chwastów. Nie wyrzucamy kwitnących chwastów na pryzmę kompostową, a jednak.
Po starannym odchwaszczeniu ściółkuję je skoszoną i nieco podsuszoną trawą, by uchronić przed nadmiarem chwastów, utrzymaniem wilgoci w ziemi. Trawa również przyczynia się do ulepszenia naszej gleby. W tym czasie również korzystamy z walorów tego pysznego i zdrowego warzywa.


Często raczymy się świeżymi szparagami.














Jedno z wielu, wielu dań. Ja wykorzystuję je na różne sposoby.
Nie pomyślałam jednak, by to uwiecznić na fotkach. Taka jedna przypadkowo się znalazła.






Po zakończonych zbiorach pozwalamy rosnąć do woli.
Potrzebują wówczas wilgoci.
Jeżeli jest sucho to systematycznie je nawadniamy.




Kiedy rośliny zaczną się przebarwiać i zasychać wycinamy je i usuwamy. Na łodygach widoczne są nasionka.




Po usunięciu zaschniętych już łodyg ponownie odchwaszczam i rozsypuję nie do końca przerobiony kompost. Jak już pisałam w poprzednim poście przestaliśmy już go przesiewać. W ten sposób oszczędzamy nasz cenny czas i siły, by starczyło ich dla innych ulubionych, naszych roślin. A teraz do wiosny😃😃😃😃😃
Warto się potrudzić. Zapewniam. Jeżeli tym postem zachęciłam choć kilku z Was do własnej choć najmniejszej uprawy będzie mi bardzo miło. Dodam jeszcze, że szparagi świeżo zebrane prosto z ogrodu są o wiele smaczniejsze od tych, które leżą na straganach lub w markecie. O tym mogę zapewnić. Znam to z autopsji.😐😐😐
Dziękuję za Wasze wizyty, komentarze, które są dla mnie szczególnie miłe. Życzę wspaniałych przedświątecznych chwil😍😍😍 i serdecznie pozdrawiam!!!!!!!