sobota, 18 stycznia 2020

NIEWIARYGODNE...............

.............ale prawdziwe. Połowa stycznia, słoneczko i temperatura 13st. więc pracowałam w ogrodzie. Dotychczas nigdy się to nie zdarzyło. Ponieważ traktuję swojego bloga również jako mój pamiętnik, chcę ten fakt odnotować. Warzywnik odpoczywa. Śpią również rabaty kwiatowe, więc niech nabierają siły. Ja jednak mam co robić na naszych nieużytkach.
Pisałam już kiedyś, że wiele jest jeszcze do ogarnięcia w naszym dzikim ogrodzie. Musimy, a może inaczej - chcemy zagospodarować kolejną jego część , do której podchodzimy jak pies do jeża. By mieć mniej pracy, kilka lat temu posialiśmy trawę. Niestety nie dała rady. Zrodził się więc pomysł na łąkę kwietną. Owszem posialiśmy  nasionka i pięknie powschodziły, niektóre roślinki nawet zakwitły, ale obudziły się też nasiona bardzo agresywnych chwastów, przywiezione razem z ziemią, którą musieliśmy zasilić nieużytek. Tak się sprzymierzyły w roli agresora, że sen o pięknej łące kwietnej się nie urzeczywistnił. Zrodził się kolejny pomysł, ale czy uda się go zrealizować? Wiosną 2019r zdecydowaliśmy się na drugi wjazd do naszego ogrodu od strony nowo powstałej drogi dojazdowej.
Żeby ten zjazd powstał, trzeba było przywieźć sporo ziemi i tak na nieużytku zaaranżowanym niegdyś przez nas inaczej, powstało zagłębienie. Pomyśleliśmy o suchej rzece, bo na ugorze, który stał się naszym ogrodem jest całkiem spory stos otoczaków przywiezionych przez "kogoś" na ziemię gminną, czyli kiedyś niczyją.Trzeba je w jakiś sposób zagospodarować, ale czy my młodzi inaczej zdołamy?... czas pokaże. Jesienią zaczęłam już sadzić roślinki, te odporne na trudne warunki i trawy. Wzbogaciliśmy glebę kopiąc duże doły, wypełnione kompostem. Czy przetrwają?
To jest pierwszy etap trasy. Nie można inaczej. Rosną tam posadzone przez nas drzewka owocowe i miała być zielona trawa. Miała być.....
Przed nami jeszcze wiele, wiele kopania, wywożenia zbędnej ziemi, by powstało miejsce na wyłożenie kamieniami wymyślonej przez nas rzeki. Trzymajcie kciuki, bo są nam potrzebne😃😃
Kolejne miejsce w ogromnym nieładzie, to moje ulubione, pod drzewami.
Podczas, gdy ja walczyłam z chwastami, porastającymi nieużytek mój M. wytyczał, mającą tam powstać ścieżkę.












Tutaj również zagospodarujemy materiał, który zalega od lat osiemdziesiątych, a jest to trylinka, wspomniane otoczaki i stara cegła z odzysku. Misz - masz, wiemy to, ale jak to teraz wywieźć z ogrodu i po co? wszak to ogród wiejski, naturalistyczny i taki pozostanie. Prace w ogrodzie umilały mi śpiewające ptaki i co ciekawe były to wiosenne trele.
Inne niepokojące symptomy wiosny to wschodzące już niektóre kwiaty cebulowe.
oraz pierwiosnki.
 Zimowity. W ubiegłym roku było podobnie. Gdy nadeszły wiosenne przymrozki, przymarzły i nie były już tak okazałe jak powinny.
 Śniedek, on również przymarzł w roku ubiegłym.
I krokusy. One poradziły sobie z przymrozkami.
Pierwszy zimowo-wiosenny bratek dla Was💗💗💗za wspólny spacer i Waszą obecność.
Życzę Wam wspaniałych zimowo-wiosennych dni😃😃


wtorek, 7 stycznia 2020

ZACZYNAM OD POCZĄTKU.......................

Wprawdzie już kilka dni stycznia minęło, ale zawsze to jeszcze początek roku. Krzątanina przedświąteczna za mną. Święta, to też już wspomnienie. Piękne, najpiękniejsze, bo po raz pierwszy z naszym wnuczkiem Paulem.
A teraz szara rzeczywistość - szara, bo tak jest w większości z pogodą u nas. Ogród odpoczywa, więc jest to czas na inne przyjemności. Jedną z nich jest niewątpliwie lektura, którą to z powodu prac ogrodowych bardzo zaniedbałam.

Wczoraj pierwszy raz ulicami naszej miejscowości przeszedł Orszak Trzech Króli. Mieszkańcy tłumnie wzięli udział w tym wydarzeniu.

Wcześniej na potrzebę tych ulicznych jasełek w centrum postawiono przepiękną szopkę, która cieszyła nasze oczy już na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia.

Korzystając z okazji pokażę jeszcze naszą choinkę.........
i słonie, które są dumą i symbolem naszej miejscowości😄😄
Wszyscy jesteśmy zadowoleni, że można było pokłonić się wspólnie Narodzonemu Jezusowi. Dziękuję Wam za nieustanną obecność, komentarze i jeszcze raz życzę wszystkiego, co najlepsze w Nowym 2020 Roku💓💓💓

poniedziałek, 23 grudnia 2019

ŻYCZENIA.....




Niech przeżywanie tajemnicy narodzin Chrystusa
Zbawcy rodzaju ludzkiego, prowadzi nas do pogłębionej refleksji
nad prawdą o Bogu Ojcu, który jest Miłością.
Niech ta prawda inspiruje i oświeca nasze myśli, słowa i uczynki
w każdym dniu nadchodzącego Nowego Roku.



Na okres Świąt Bożego Narodzenia życzę najwspanialszego pokoju, radości i poczucia bliskości rodzinnego grona, ciepła  ludzkich  serc oraz pięknych i  głębokich refleksji płynących z zasłuchania w tajemnice Bożej Miłości.

niedziela, 8 grudnia 2019

OGRÓD ŚPI.................

....... niestety nie do końca zadbany tak, jak chciałabym. Trzeba by okryć jeszcze glebę wszak nie lubi być goła. Nie zdążyłam zrobić wszystkiego przez moje niedomagania. Codziennie karmiąc moje koteczki dzikuski, spaceruję po ogrodzie i zachwycam się panującą tam teraz ciszą. Zawsze za nią tęskniłam, bo mieszkam tuż przy bardzo ruchliwej drodze, a przejeżdżające (niekiedy z ogromną, niedozwoloną prędkością) samochody często nie pozwalają zebrać myśli. Wyobrażacie sobie jak taka osoba jak ja, wychowana w domu niemalże w lesie, przy śpiewie ptaków i zapachu igliwia musi tęsknić do wszechogarniającej ciszy. I teraz po tylu latach jest. Wprawdzie nie taka jak w lesie, ale jest i korzystam z tego. Skoro ogród śpi, to ja robię sobie przerwę i zajmuję się tym, czego nie udało się zrobić latem, jesienią - czytam, a ogród niech poczeka do wiosny. Teraz kilka zakątków z naszego jesiennego ogrodu.

 
 
 
 
 
 
 
A dla Was w podzięce za wierność, wytrwałość ostatnie kolory z naszego ogrodu💓💓💓
 
Życzę spokojnego, radosnego czasu oczekiwania 💓💓💓

czwartek, 21 listopada 2019

MÓJ SPOSÓB NA BUJNIEJSZE ROŚLINY LATEM..........

Wiosną ruszymy na najbardziej lubiane (oczywiście przeze mnie) zakupy. Bardzo lubię przechadzać się po szkółkach i sklepach ogrodniczych wypatrując, co by w tym roku posadzić w naszym ogrodzie. Wiem, że nie mogę sobie zakupić, tego, co chciałabym, bo nasza marna ziemia nie nadaje się do życia pięknym i wymagającym roślinom. Są też ograniczenia finansowe, więc zadowalam się tym, co jest pewniakiem, bo szkoda patrzeć jak roślina marnieje. Wiele już tego było. Wysadzam też to, co samej niekiedy udaje mi się przechować przez zimę, by latem bujniej rosły.
W literaturze o tematyce ogrodniczej czytałam, że można przechować przez zimę pelargonie i wówczas wyrosną o wiele bardziej okazałe. By to sprawdzić rok temu tak też uczyniłam  Pozostawiłam jedną doniczkę w naszym korytarzu. Nie wyglądało to ładnie, ale latem z jednej rośliny wyrosła taka oto pelargonia. Podpowiem, że jest to duża wanna. Młodzi inaczej takowe pamiętają. Zdjęcie nie oddaje w pełni jej urody.

Jesienią 2018r pozostawiłam trzy w kolorze różowym widoczne na fotce  i jedną czerwoną poniżej.
Wiosną wyglądały bardzo biedniutko, ale po posadzeniu mocno ruszyły do przodu.
Posadziłam je w dużym ocynkowanym garze.To jest początek kwitnienia. Niestety nie wykonałam fotek w pełni kwitnienia, a wyglądało to bardzo imponująco.            

Bardzo lubię pelargonie i kupuję je każdego roku, ale te zakupione wiosną nigdy jeszcze nie były tak duże jak te przechowane przez zimę.


Idąc za ciosem w podobny sposób postąpiłam z ulubioną komarzycą. Lubię ją za charakterystyczną barwę liści. Trafiłam w dziesiątkę. Nigdy nie zakwitła w sezonie ale będąc na korytarzu zimą pojawiły się niepozorne śliczne niebieskie kwiatki. Zobaczcie jak urosła:
Z komarzycą postępowałam inaczej. Wczesną jesienią ukorzeniłam w skrzyneczce i jednej doniczce (oczywiście w ramach eksperymentu) młode końcówki pędów. Kiedy ładnie podrosły i miały już nastąpić przymrozki, umieściłam je w korytarzu. Jak już wspomniałam pięknie zakwitły. Takie kwiatki szczególnie zimą bardzo mnie ucieszyły. Widoczna na zdjęciu powyżej, to ta z sadzonek z jednej małej skrzyneczki.
Tę z doniczki wysadziłam na cienistej rabatce w gruncie uzupełniając puste miejsce po mojej ulubionej brunerze, która to przymarzła wiosną. Pięknie urosła i wypełniła wszystkie luki na rabatce. Nie jest to widoczne na zdjęciu gdyż zapomniałam wykonać fotki jak była w pełnej krasie.
A tak zimowały.
 
 
Przechowalnia.
I jeszcze jeden mój ulubieniec, który wymaga ochrony przed mrozem.
Agapant. I jest to cała moja kolekcja roślin, którym zapewniłam dodatnią temperaturę zimą.


Agapant zakwitł pięknie i miał trzy kwiatki. Nie wiem dlaczego nie uwieczniłam tego na fotkach. Mam tylko jeden kwiatuszek.











W tym roku również spróbuję je przechować. Wprawdzie korytarz malutki i nie mogę poszaleć, ale kilka kwiatków może przeżyje. Komarzyca już pokazała bardzo subtelne kwiatuszki. U mnie zakwita dopiero późną jesienią albo zimą na korytarzu. W ogrodzie jeszcze nigdy nie zakwitła, bo zawsze przeszkodziły jej wczesne, jesienne przymrozki.
Jest mój ulubiony Agapant, pelargonia tym razem jedna skrzyneczka i komarzyce.

Mogę polecić mój sposób na bujniejsze rośliny, bo u mnie się sprawdził. Chciałabym jeszcze w tym roku dokupić komarzycę o pstrych liściach. Myślę, że w duecie będą wyglądały ciekawie. Posadzę również pędy, które wcześniej uszczknęłam, ale nie zdążyłam umieścić w doniczkach i skrzyneczce. Ponownie muszę przeprosić za nieobecność na Waszych blogach, brak odpowiedzi na Wasze komentarze, ale moje serducho znowu się popsuło niestety. Lekarz nawet zafundował mi wycieczkę na oddział kardiologiczny na koszt NFZ😃 Teraz mogę już pożartować, bo okazało się, że nie jest tak źle, jak to wyglądało, ale czas umknął jak nic. Dziękuję za Waszą obecność i komentarze. Tak miło, że jesteście💓💓💓💓 Życzę Wam takiego relaksu, spokoju jaki jest widoczny u mojego pomocnika i wiernego towarzysza Tygrysa, który codziennie nadzoruje moje poczynania w ogrodzie💓

środa, 6 listopada 2019

OCET WINNY..................


 Moja przygoda z octem winnym rozpoczęła się od czerwonych porzeczek. Porzeczki w tym roku obrodziły, podobnie jak inne owoce. Właśnie w tym czasie odwiedziłam koleżankę. Moją uwagę  zwrócił stojący na blacie mebli duży słój z porzeczkami zalanymi jak myślałam wodą i zabezpieczone przed meszkami papierowym ręcznikiem. Nie omieszkałam zapytać cóż tam jest i wówczas usłyszałam cały wykład na temat dobroczynnych właściwości octu winnego. Ja dotąd używałam ten ze sklepu. Porzeczek mam sporo jak nie spróbować - i zaczęło się.

Czerwone, białe i w końcu jabłka. W internecie jest mnóstwo informacji na temat octu jabłkowego, a ja sięgnęłam również do moich ulubionych książek. Fakt, że korzystnie wpływa na gospodarkę węglowodanową, co udowodniły badania przeprowadzone na osobach chorych na cukrzycę spowodował, że produkcja octu jabłkowego rozpoczęła się u mnie natychmiast.
Niestety nie zrobiłam fotek jak wyglądały porzeczki czerwone w fazie produkcji octu.

Białe porzeczki i jabłka. My wprawdzie nie mamy własnych jabłek, bo każda próba ich posiadania zakończyła się fiaskiem, ale w ramach wymiany za inne owoce trochę mi się dostało. Ważne, że zdrowe i niepryskane.
Jak widać na fotkach porzeczki już prawie wszystkie opadły, a to oznacza, że można za kilka dni przecedzić płyn do innego słoja.

Po krótkim czasie zauważyłam i proszę zobaczyć jaka wspaniała matka octowa.










Ocet winny z czerwonych i białych porzeczek jest już gotowy do konsumpcji, a jabłkowy tuż przed przelaniem do butelek. Będzie jak znalazł dla nas i dla innych.







Ocet winny z czerwonych i białych porzeczek.

A teraz ocet winny z jabłek.
Część jabłek obrałam. Ze skórek zrobiłam ocet, a jabłka ususzyłam. Czytałam, iż suszone mają niższy indeks glikemiczny, a jakie były smaczne. Ocet jabłkowy przeznaczyłam do picia, a z obu rodzajów porzeczek jako dodatek do sałatek, barszczu.
Polecam wszystkim sporządzanie octu winnego we własnym zakresie. To nie jest trudne ani pracochłonne. W pierwszej fazie tworzenia trzeba tylko codziennie zamieszać, by nie utworzyła się pleśń, a po przecedzeniu owoców już tylko oczekiwanie i obserwacja, czy jest gotowy. Gdy płyn jest już gotowy zacznie pachnieć octem, wyjmujemy matkę octową, zalewamy ją octem lub wodą, bo może nam się przydać w tworzeniu kolejnego octu. Przyspieszy się wówczas proces jego tworzenia. Mam nadzieję, że spróbujecie go kiedyś wykonać. Myślę jednak, że wiele z Was również robi go we własnym zakresie. Gorąco witam Nowych Obserwatorów mojego bloga. Miło mi, że chcecie tutaj zaglądać, a wszystkim dziękuję za odwiedziny i komentarze. Serdecznie, jesiennie Was pozdrawiam💗💗💗💗💗💗💗