niedziela, 28 sierpnia 2016

SIERPIEŃ - DOŻYNKI..................

Trudne jest to lato dla naszego ogrodu. Deszcze przyczyniły się do wielu szkód spowodowanych chorobami. Nie poradziłam sobie z ochroną róż. Grzyb zaatakował piwonię drzewiastą. Nawet liście piwonii bylinowej nie wyglądają na zdrowe. Jakieś choróbsko zaatakowało marchew i buraczki. Myślę, że to chwościk. Nie raczyłam ich chemią. To co wyrośnie wystarczy. Moje poletko poziomek w szybkim tempie zniknęło. Początkowo myślałam, że to też jakaś choroba powoduje, że usychają. Kiedy poletko przekopaliśmy szpadlem okazało się, że żerują tam larwy chrabąszcza. Taka ilość, że trudno było przetrwać naszym poziomkom. Wczoraj okazało się, że łupem stały się również trzy krzaczki malin. Może ktoś zna na nie sposób. Proszę o podpowiedź. Mimo niesprzyjającej aury darów natury wystarczy nam z nawiązką i cieszę się, że mogę wypić kawę w kilku zakątkach naszego ogrodu.
Witam ziołowo-kwiatowym bukiecikiem wszak to sierpień.
 Moje dalie bardzo źle się przechowały i zadziało się z nimi coś dziwnego.
Pokazywałam je w roku ubiegłym
tutaj. Dodatkowo były jeszcze w kolorze bordo i białym. Jaka byłam zdziwiona gdy zobaczyłam taki oto kolorek. Nigdy takiej nie sadziłam, a oto proszę jaka niespodzianka.
 
Ta jest właśnie w kolorze bordo.
Jest taka jaką posadziłam.
Kolor w realu jest troszkę inny, ale bardzo mi się podoba.
Była śnieżnobiała, a teraz choć nie jest to widoczne na zdjęciu płatki lekko są przebarwione na kolor fioletowy. 

Kolejna niespodzianka. Takiej nigdy nie sadziłam. Kwiaty są ogromne, piękne. Cieszę się, że ocalały. Bardzo je lubię. Ale gdzie podziały się moje czerwone i pomarończowo-czerwone?
Jest jeszcze jedna, która jeszcze nie zakwitła. Może będzie taka jaką posadziłam. Nie potrafię sobie wytłumaczyć tego zjawiska. Może ktoś mi podpowie.



Róże mimo, że dbałam o nie są marne. Zakwitły pięknie po raz drugi, ale ciągłe deszcze zniszczyły kwiaty i z powodu choroby żółkną i opadają liście. Kilkakrotnie profilaktycznie pryskałam je roztworem sody oczyszczonej. Podlewałam gnojówką z pokrzywy i skrzypu.Niestety nic to nie dało. Nie stosowałam chemii może to błąd?
 

 
Tylko ten fragment jeszcze wygląda jako-tako. Z drugiej strony liście niestety opadły do połowy krzewu.
Kolejna bidulka. Pozostałe już przekwitły.














Mocno już przebarwiona hortensja.
Zakwitła moja bidulka, która ciągle ucierpi wiosną. Okrywam ją, ale zawsze zdarzy się jakaś niespodzianka, która uszkodzi ją znacznie. Mimo to zakwitła. Wprawdzie słabiutko, ale  trochę pocieszy moje oczy. Bardzo ją lubię.
Nowy nabytek. Podobno ma być piękna. Oby tak było. Kolejna bukietowa
" Candlelight"













A teraz kilka fotek z wczorajszego Święta Plonów. Często bywam na takich wystawach i zawsze jestem pod wrażeniem talentów osób, które pokazują swoje dzieła. Zdjęcia nie są dobrej jakości. Jestem nowicjuszką i tak trudno jest mi wykonać fotki gdyż ciągle przechadzają się tam ludzie odwiedzający stoiska.


Dziękuję za poświęcony czas, wizyty i komentarze. Miło, że wpadacie. Serdecznie pozdrawiam i życzę wspaniałych letnich chwil. Do następnego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

wtorek, 2 sierpnia 2016

KONIEC LIPCA W OGRODZIE.............................

Kapryśny lipiec dał się we znaki w naszym ogrodzie. Walka z chwastami nie ma końca. Mimo dostatecznej ilości wilgoci nie zdążyłam nacieszyć się kwiatami. Deszcz powoduje, że szybko przekwitają. Jednak pozostało jeszcze trochę kwiecia.
  Nasz ogród jest bardzo sielski.
 Jak już wspominałam ziemia jest bardzo licha i można uprawiać tylko gatunki, które są mniej wymagające.
Wiele rarytasów niestety nie przetrwało.
Mimo trudności i syzyfowej pracy my i tak bardzo lubimy ten nasz azyl.














Zakwitły ulubione hortensje.
Mam tylko dwie bukietowe. Ale myślę o większej kolekcji. Musiałam sprawdzić czy się zadomowią.
Ładnie rosną i kwitną więc czemu nie.
 Ogrodowe. Mam ich kilka. Jedynie ta nie dała się przymrozkom. Kwitnie cudnie.
Niestety pozostałe przymarzły i nie wiem czy zakwitną. Bardzo je lubię. Niestety nie będę sadzić więcej. Mam kłopoty z przymrozkami.
Zobaczyłam, że przybył jakiś gość. Nie przepadam za pająkami, ale ten niczego sobie. Może ktoś podpowie jak się zwie jegomość.











Pięknie kwitnie budleja. Nie udało mi się przyłapać motyli. Niestety nie było słoneczka.
Bardzo lubię szałwie. Mam kilka, ale niestety przekwitły. Lekarską przycinam do herbaty więc pewnie nie doczekam się kwiatków.

Liatra kłosowa. Mam kilka kępek.
Nie może zabraknąć jej w ogrodzie. Ulubiony kwiat mojego M.
Przetacznik już prawie przekwitł, ale i tak goście przybywają. Jak ja lubię takie widoki.












Niezawodne cynie pozostaną w ogrodzie.
Powojnik. Jan Paweł II zakwitł tak ładnie.
Zakwitła druga dalia.
I rudbekia.













Kosmosy czyż nie są piękne?


Jest jeszcze trochę kwiecia, ale post zrobił się przydługi. Serdecznie witam  nową zdolną Obserwatorkę  rozgość się na dłużej. Życzę wszystkim wspaniałego letniego odpoczynku.
Pozdrawiam serdecznie!!!!!!!!!!!!!!!

niedziela, 10 lipca 2016

BYŁAM ZASKOCZONA.......................

........... kiedy dowiedziałam się, że plantatorzy ziemniaków stosują opryski, by bulwy nie wypuszczały kiełków. Chodzi o to, by się nie osłabiały, nie chorowały, a tym samym ciągle ładnie wyglądały, by kusić oczy potencjalnych klientów. A my nieświadomi wybieramy te, które oczywiście ładniej wyglądają i nie posiadają kiełków. Jędrne do samej wiosny. Wszystko by było dobrze jeżeli byłoby to naturalne jak kiedyś.
Usłyszałam również, że prawie nie kwitną więc pokusiłam się by posadzić trochę takich w  ogrodzie i okazało się, że prawie nie mają kwiatków.
O zgrozo. Jak można tak nas oszukać.
Informacje na ten temat są dostępne w internecie.


Oczywiście informują, że środki chemiczne nie są szkodliwe po upływie okresu karencji.
Ja oczywiście mam inne zdanie na temat chemii. Podczas kolejnej wycieczki rowerowej wykonałam kilka fotek ziemniaków na pobliskich polach i rzeczywiście jakby słabiej kwitły.

W pełni kwitnienia. Nijak się to ma do widoku przed kilkoma laty, kiedy to kwiaty przykrywały całe rządki.
Czytałam, że opryski wykonuje się po to, by uniknąć strat podczas przechowywania, a jak to było przedtem.



Rolnictwo jest od zawsze i radzono sobie bez oprysków. Podobno w kiełkujących bulwach zachodzą niekorzystne dla nas zmiany, a jak to się ma do chemii?

Fotografowałam pola najbardziej ukwiecone i co Wy na to?
 
A przecież to taki piękny kwiat.
Po cóż działać wbrew naturze?













Kilka fotek z mojego ogrodu:
Moja jeżówka w ogóle się nie rozkrzewia, a szkoda przecież to taki  raj dla motyli i naszych oczu. Nie wiem co robię źle.
Cały gąszcz szparagów i słoneczników, które wysiały się przy pomocy braci skrzydlatych.
Kwitnie jedyna dalia. Pozostałe nie wiem czy zdążą. Kiepsko się przechowały i tak samo powschodziły.
Daleko im jeszcze do kwitnienia.
Jedynie cynie mnie nie zawiodły. Wszystkie kwiaty jednoroczne marne jak nigdy dotąd. Dziwne przecież tyle u nas deszczu.



 Dostałam w prezencie katalpę i perukowca. Mam poważne wątpliwości czy uda mi się to cudne drzewko utrzymać w ogrodzie.Wybrałam jej najbardziej u nas odpowiednie miejsce.Czy zagości na dłużej czas pokaże. Ja osóbce, od której je otrzymałam obiecuję, że zrobię wszystko, by tak było.

Myślę, że perukowiec będzie dla niej dobrym tłem.
 
I jeszcze cudnie pachnąca lawenda.
Jeszcze trochę i trzeba będzie ją przyciąć. Teraz jest rajem dla owadów.











Jukka. Mój olbrzym ma w tym roku cztery kwiaty. Pozostałe po dwa i po jednym.Jest piękna, ale bardzo wysoka i trzeba ją zabezpieczać przed wiatrem, który u nas wieje jak opętany.
Pyszni się pysznogłówka. Mam też czerwoną, ale jeszcze nie kwitnie.
Herbata z dodatkiem jej liści smakuje wyśmienicie.
Floksy kwitną i pachną. Bardzo lubię jak ogród pachnie. Niestety nie zdarza się to często.












      
                          Na koniec kwiaty za wytrwałość gdyż post zrobił się przydługi:

Bardzo dziękuję za wizyty i komentarze. Życzę Wam wszystkim wspaniałych wakacji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!