niedziela, 7 października 2018

JAK ZWYKLE................................


.....................ostatnimi czasy jestem bardzo spóźniona z postami. Pewnie jeszcze to trochę potrwa. Niewielki remont i nadmiar zajęć powoduje, że na bloga pozostaje niewiele czasu . O dziwo jestem przecież na emeryturze😃😃😃 Początkowo myślałam, że będę cierpiała z powodu nadmiaru wolnego czasu. Jakże się myliłam. Bardzo jestem wdzięczna Naszemu Stwórcy, że tak właśnie jest. Bywam oczywiście na Waszych blogach, bo czerpię radość z Waszych wpisów. Tyle się od Was uczę i bardzo podziwiam Was za wytrwałość. Jednak nie zawsze pozostawiam ślad. I za to właśnie  przepraszam. Jak się pewnie domyślacie pokażę fotki z drugiej połowy września i aktualne. Niewiele barw pozostało niestety. Witam jedną z moich ulubionych roślin...
Barbula. Wdzięczna, nie wymagająca wielkiej troski i kwitnie wówczas, gdy inne kwiaty są wspomnieniem. Dbam o nią jak mogę i chyba jest jej nieźle w naszym ogrodzie.






A to jest kolejna odsłona tej wdzięcznej rośliny😃
Rozchodnik okazały. Bardzo wdzięczna roślina. Niestety dwa z nich padły ofiarą larw chrabąszcza.
Kolejny o ciemnych liściach.












Hortensja bukietowa już pięknie przebarwiona.
I ogrodowa z cudnym przebarwieniem.
Kwiaty w zbliżeniu.
Piękne prawda?














 Najbardziej dzielne.
Topinambur. Czy próbowałyście coś robić z jego bulw?
Ja jeszcze nie. Będę wdzięczna za podpowiedź😃








A teraz dzisiejsze fotki:
Wrzosy posadzone we wrześniu.
Ostatnie podejście w nowym miejscu. Poprzednio posadzonym nasz ogród nie podołał.







Popularne, bardzo przez wszystkich lubiane " Marcinki "
Miałam jeszcze inne, wysokie w intensywnym odcieniu fioletu. Niestety susza je pokonała. Może odrosną na wiosnę, oby tak było.










Pięknie przebarwia się winobluszcz.





i Trzmielina oskrzydlona.
















Nagietki. Kwitnie druga zmiana
A wśród nich także druga zmiana Kosmosów.
Na koniec coś smakowitego.
Burak liściowy. Sam się tam wprosił, a ja z grzeczności pozostawiłam go dla ozdoby. Teraz przyjdzie czas na konsumpcję.
Bardzo nam smakuje.
Całego ogrodu pilnuje dzielny nasz ulubieniec Tygrys.
I jego siostra "Kurka"

















Rozpisałam się jakbym chciała nadrobić opóźnienie. Dziękuję Wam za miłe towarzystwo, za odwiedziny i przemiłe komentarze. Życzę jesiennego ciepełka😍😍😍😍😍

14 komentarzy:

  1. Piękny ogród, a najdłużej oko zatrzymało się przy marcinkach.:) Topinambur miałam, ale nie pasował nam smak,choć jest bardzo zdrowy (jedliśmy na surowo i dodawałam do surówek). Oj jest on bardzo ekspansywny w ogrodzie i trudny do wyrzucenia, wystarczy, że gdzieś zostanie mała bulwa to prędzej czy później wypuści liście. O buraku liściowym pierwszy raz słyszę. Co dobrego z niego robisz? Ślę milutkie pozdrowienia i głaski dla kotków.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja też bardzo lubię marcinki. Nie wyobrażam sobie jesieni bez tych uroczych kwiatów. Muszę uważać na topinambur, by się zbytnio nie rozpanoszył. Jeśli chodzi o buraka, liście przyrządzam tak jak szpinak, a łodygi jak szparag. My lubimy go choć szpinak jest bardziej wyrazisty. Pozdrawiam:):):)

      Usuń
  2. Ale fajne kociaki :-) Twój ogród zachwyca kolorami! Wspaniałe hortensje, rozchodniki i marcinki :-) Pięknie :-) Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna jesień u Ciebie i do tego pełna kwiatów. U nas poranne przymrozki pod koniec września załatwiły dalie, które są głównym kwieciem o tej porze roku zaraz po marcinkach... U mnie dopiero zaczyna się przebarwiać i coraz wyrażniej widać jesień...
    pozdrawiam i życzę wspaniałych chwil na emeryturze i tego wypoczynku, o którym zawsze się marzy a nie starcza czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna u was jesień, u nas troszke przymrozek narozrabial, wilec i nawet winobluszcz, sumaki oberwaly. Kochanaja walcze z topinamburem od kilku lat... Wnioslam do ogrodu cztery pyrki a wywozimy na wiosnę i jesień nkrmalnie tiry. Masakra takie to uporczywe. Kochana bulwy sie obiera i wcina hihi. Gotuje sie okolo pol godziny do miękkości. Sól i chlebek z masłem. Pyszotka ale te tony u nas to my nie przejemy.... Piękne masz trzmielony, marcinki. Cudny spektakl. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda z tych roślinek ma swój urok.

    OdpowiedzUsuń
  6. No chwilę Cię nie było ;) Ogród wygląda uroczo, a koty przebijają wszystko. Słyszałam o selerze liściowym, ale o buraku jeszcze nie. Topinambur u mnie nie chce rosnąć, dziwne, bo zauważyłam, że zasiedla nieużytki i jest dosyć ekspansywny. Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne,jesienne kolorki kwiatów. Tapinabur rośnie u mnie na pobliskiej łące,również mam chęć spróbować jego bulw,ponieważ ciekawa jestem smaku.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Barbula ??? Pierwszy raz słyszę o takiej roślinie. Widać - mam braki w tym temacie. Jest zabójczo piękna !!!
    A topinabur - to ja go chyba mam, ale mówimy na to słoneczniczki. Bulwy można gotować lub upiec. Muszę koniecznie wykopać swój i spróbować tego specjału. Cudnie u Ciebie w ogrodzie ! Każda pora roku ma swój urok, ale te barwy jesienne - są naprawdę urzekające. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Janeczko!
    Jak zwykle u Ciebie przecudnie. Twój wspaniały ogród zawsze zachwyca. Mam bardzo dużo topinaburu,łodygi są bardzo okazałe ale nie kwitną. W ubiegłym roku kupiłam bulwy w Makro i zasadziłam.
    Jeszcze nic z niego nie robiłam. Na temat jego smaku zdania są podzielone. Nie będę go już sadzić w ogrodzie. Tegoroczne bulwy dam Basi, sarny podobno bardzo je lubią.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twój ogród zawsze żyje, a ja się zawsze zachwycam zdjęciami roślin :)
    Topinambur - jadłam kiszony.

    OdpowiedzUsuń