niedziela, 9 lipca 2017

LETNIE KOLORY.................................

Witam Was moimi mizernymi w tym roku różyczkami. Zresztą moje róże nigdy nie były tak dorodne jak te, które pokazujecie na swoich blogach. Ja jednak cieszę się, że w ogóle rosną w tej naszej mizerocie, przyjemność czerpię z oglądania Waszych piękności.
Biała dama. Niestety nie znam odmiany gdyż szkółka, w której zakupione były róże nie oznaczała ich. Zakwitła dosyć bujnie jak na kondycję, w jakiej jest krzew.


Kolejna, która ma też więcej kwiecia.










A tę darzę największym sentymentem, bo jest to nasza pierwsza róża. Jest z nami 5 lat. Zawsze pięknie kwitła mimo wielu przeszkód (nornice).
W tym roku również podobnie jak wszystkie bardzo ucierpiała.





I kilka innych. Po jednym kwiatku.
 

 
Czerwiec minął tak szybko. Chwasty są ciągle o krok ode mnie więc cały mój czas poświęcam pracy w ogrodzie. Niewiele pozostaje na blogowanie. Przepraszam więc, że nie zawsze pozostawiam po sobie ślad. Nie pozbawiam się jednak przyjemności odwiedzania Was i wieczorkiem systematycznie odwiedzam Wasze blogi. Jeszcze tylko króciutki spacer po ogrodzie:
Na początek moje ukochane funkie z niewielkiego, zacienionego zakątka.
 
Trochę szkoda, że trzykrotka już śpi. Tak pięknie wygląda kiedy kwitnie.
Ale może pobudzę Waszą wyobraźnię😏.










Taki wdzięczny i cudnie pachnący. Rośnie i kwitnie już kilka lat. Oby jak najdłużej.












I kwiaty słonecznych zakątków:
Przymiotno. Takie delikatne, wdzięczne kwiatuszki.Tak trudno jest mi uchwycić całą roślinę. Jest taka duża i rozpierzchła. Muszę pomyśleć o podpórkach.





I wesolutki nachyłek wielkokwiatowy. Rozświetla całą rabatę, ale tak jak poprzednika trudno mi uchwycić go w całości. Taki oto ze mnie fotograf😐😐😐😐
Margaretki. Któż ich nie zna. Jak mogłoby zabraknąć ich w moim ogrodzie😐 towarzyszyły mi od dziecka. Te są szczególne gdyż w początkowej fazie kwitnienia są lekko żółtawe.







Kocham liliowce. Mam kilka odmian. To dobrze, że chcą rosnąć w naszym ogrodzie.
 
 
 
Kwitną i cudnie pachną "babcine" kwiaty- floksy wiechowate. Jeżeli zechcą to zostaną u nas na stałe.
 

I tak na koniec tawułka, która ma ślicznie przebarwione liście i piękne kwiaty. Niestety też nie znam odmiany. Pozostałe moje tawułki już niestety przekwitły.


oraz nasz olbrzym - jukka










i dwie kolejne. Proszę zobaczcie jak urósł mój prezent - katalpa. Oby tak dalej rosła, bo bardzo ją lubimy.









A za cierpliwość jedyna kwitnąca lilia
Serdecznie dziękuję za Waszą obecność i życzę wspaniałych, słonecznych wakacyjnych dni😍😍😍😍😍😍

piątek, 23 czerwca 2017

JADŁAM LEBIODĘ..........................

Plewieniu nie ma końca. Postanowiłam rozpocząć swój dzień pracy od wyplewienia ogórków. Nie odwiedzałam ich ostatnio, bo wydawało mi się, że chwasty jakoś je omijają. Jakie było moje zdziwienie kiedy po wcześniejszych deszczach ujrzałam taki oto obrazek:
Bardzo zdziwił mnie fakt, że oczom moim ukazała się lebioda. Nie rosła wcześniej w naszym ogrodzie. Jeżeli już, to bardzo sporadycznie i w zupełnie innej jego części. Przypomniała mi się wówczas moja Mamcia, która jadła ją z taką przyjemnością. Zawsze były to młode listki takie świeże, jędrne.Zbierałam ją według wskazówek lecz nigdy nie jadłam. Nie lubiłam zapachu przy jej sparzaniu. Jakbym mogła wyrzucić ten skarb. A niech tam spróbuję "dla Mamci". Od czego w końcu jest internet. Poczytałam i uznałam, że warto.
Tak było dwa tygodnie temu.
Czyż ona nie kusi???

Przyrządzając ją rozmyślałam o poprzednich pokoleniach. Posiadano taką ogromną wiedzę o ziołach, jadalnych "chwastach". Nie wiem czy zrywając tylko młodą lebiodę, która ma mniej szkodliwych substancji i parząc ją moja Mamcia wiedziała, że ją w ten sposób ich pozbawia ?? czy tylko robiła tak, bo obserwowała swoją mamę. Tego nigdy się już nie dowiem, bo nie zapytałam. Wiem jednak,  że ze względu na Jej pamięć lebioda zagościła i będzie gościć na naszym stole. Zapewniam Was, że potrawy z niej są smaczne. Żałuję, że nie wykonałam fotek.
A teraz kilka fotek z ogrodu:
Szałwia w pełni kwitnienia
                                                                  Trzykrotka ogrodowa
Moje ulubione dostojne królowe.
Same wybierają sobie miejsca w ogrodzie. Nie zawsze tam, gdzie chciałabym. Szanuję jednak ich wybór, a one odwdzięczają się kwieciem.





I moje powojniki. Jeden kwitnie u góry, a drugi na dole :):):):)
I kompozycje, które stworzyły się same, a ja im w tym nie przeszkadzałam:
 
 
Pięknie zakwitły ulubione piwonie




Tojeść kropkowana
















I kilka kolorowych goździków dla Was za wytrwałość:):):):)


Wśród Obserwatorów serdecznie witam Agnieszkę. Jest mi bardzo miło i proszę rozgość się na dłużej. Wszystkim Wam goszczącym w moich skromnych progach serdecznie dziękuję za poświęcony czas. Życzę wspaniałych, pogodnych wakacyjnych chwil😍😍😍😍😍😍😍😍


niedziela, 11 czerwca 2017

MAJOWA NIESPODZIANKA............................


W minionym pięknym lecz trochę zimnym miesiącu maju spotkała mnie miła niespodzianka. Wygrałam nagrodę u Małgosi. Ten post powinien ukazać się znacznie wcześniej lecz mój aparat wyjechał na wycieczkę do Wiednia i niestety nie mogłam wykonać fotek. Przepraszam Małgosiu, że dopiero dziś chwalę się wygraną. Te piękne cacuszka bardzo ucieszyły moje oczy. Przede mną jednak olbrzymie wyzwanie. Od jakiegoś czasu chodzą za mną xxxxx lecz moje umiejętności są bardzo marne. Stawiałam je w latach 80-tych. Teraz ta technika jest trochę inna, bajeczna. Czy podołam????
Warto odwiedzić blogi Małgosi. Można wspólnie z autorką pospacerować ulicami stolicy i nie tylko.Wspaniałe Jej umiejętności w dziedzinie filcu i haftu ukażą nam cudne prace, które wykonuje Małgosia. A to moje cacuszka:

Zawieszka, która może być również poduszeczką do igieł. U mnie jednak spełni pierwszą rolę.Jest taka misterna, że szkoda byłoby mi wbijać tam igły.


 
 




Ja w ramach podziękowań mogę tylko ofiarować kwiaty z mojego ogrodu.
A teraz kilka majowych fotek:

Posłonek rozesłany. Miałam tak wiele kolorowych krzewinek.
Niestety został się tylko jeden.
Nornica zimą podjadła korzonki.
Warto go mieć w ogrodzie.
Ilość kolorowych kwiatów zachwyca.




Kilka moich kosaćców. Kocham te kwiaty za ich oryginalność. Teraz rosną przypadkowo ale chciałabym kiedyś posadzić je razem w jednym miejscu. Kiedyś to zrobię. Na razie pozyskuję nowe.




Nieco zmieniony mój kącik kawowy.
Nie jest to faza końcowa tylko przymiarka.


Bardzo mi miło powitać w gronie Obserwatorów Jolę.  Rozgość się proszę. Wam wszystkim dziękuję za obecność i komentarze. Z odpowiedziami na nie jest trochę krucho tak jak z moim czasem. Praca na zarośniętym, wymagającym opieki ogrodem przerosła mnie. Serdecznie pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!!!!